wtorek, 18 listopada 2014

Klauzula sumienia po polsku



  1. Nie będziesz dokonywał aborcji, nawet jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu, zagraża życiu kobiety, ani jeśli płód ma się urodzić niezdolny do samodzielnego życia.
  2. Nie będziesz nigdy informował kobiety, gdzie w wypadkach opisanych w punkcie 1 będzie mogła dokonać legalnej aborcji, choć zobowiązałeś się do tego podejmując pracę w zawodzie
  3. nie będziesz brał łapówek (wykreślony)
  4. nie będziesz traktował pacjentów gorzej niż weterynarz zwierzęta (wykreślony)
  5. nie będziesz bezkrytycznie wykonywał bezdusznych, nieludzkich przepisów za wyjątkiem sytuacji opisanych w punkcie 1. (wykreślony)
  6. nie odmówisz pomocy pacjentowi powołując się na przepisy i zalecenia NFZ, lub fakt, że to nie Twoja specjalność albo że jesteś po pracy (wykreślony)
  7. nie będziesz uprawiał nepotyzmu (wykreślony)
  8. nie będziesz oszukiwał pobierając wynagrodzenie z kilku etatów jednocześnie (wykreślony)



podpis lekarza

16 komentarzy:

  1. 9. Tocząc zaś bój o słuszną sprawę, nie zawahasz się tu i ówdzie wziąć rozbratu a to z rzetelnością osądu, a to z logiką?
    10. Boju zresztą poniechasz zanim jeszcze nań wyruszysz: ot, najwyżej drewnianą szabelką czasem powywijasz, jakiemuś maluczkiemu dając przy okazji w ucho, niech sobie nie myśli, albo kij w mrowisko wsadzisz, a jak się mrówkom nie podoba niech idą gdzie indziej?
    Jeśli dobrze rozumiem, jako dorozumiane należy traktować to, że lekarze przestrzegający punktu 1 i 2 powyżej nie przestrzegają zarazem punktów 3-8?
    Vide zatem punkt 9 i 10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam komentarze Anonimów. Autor nie może ich usunąć :)

      Usuń
    2. A. Wysocka (B. Kowalska, C. Podleśna, D. Armatnia, itp.)20 listopada 2014 10:57

      Emocje to nie wywody, które przybierają pozór prawdziwych zdań logicznych, na szczęście - z nimi nawet Anonimowa nie będzie dyskutować.
      Jednakowoż... Że w Bloggerze nie ma możliwości usunięcia komentarza, to myślę, że szczerze wątpię.

      Usuń
    3. Wystarczy spróbować, ale lepiej wierzyć albo wątpić ;)

      Usuń
  2. Trochę słabym zabiegiem jest przenoszenie zachowań części lekarzy na wszystkich innych, podczas gdy niektóre zachowania przypisuje się konkretnej grupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśl słuszna, tylko nie na temat.

      Lekarze, którzy stworzyli i podpisali klauzulę, skoro nie stworzyli żadnej innej, przyznali tym samym, że uważają sprawę aborcji za jedyną godną ich uwagi i za jedyny problem, jaki trapi ich grupę zawodową. Ich postawa nie wymaga chyba dalszego komentarza.

      Lekarze, którzy nie podpisali klauzuli, poprzez swe milczenie w jej sprawie zachowali się jak świadek złego czynu, który nic nie zrobił. Nie tylko nie przeciwdziałali, ale nawet nie poddali krytyce po fakcie.

      W innych sprawach, jak choćby wypisywania recept, środowisko lekarskie potrafi być bardzo aktywne. Ale w sprawie korupcji, pijaństwa, nepotyzmu, nieudolności...

      Usuń
    2. Albo po prostu uznali, że ten punkt powinien być bardzo ważny, a inne są oczywiste?

      Usuń
    3. Wierzysz w to, co piszesz? Uważasz, że kwestia stosowania się, lub nie, do nieludzkich przepisów, jest sprawą oczywistą?

      Usuń
    4. uparcie Anonimowa20 listopada 2014 11:51

      Autorze, we wpisie chodzi Ci o klauzulę sumienia?
      Bo jeśli tak, odnośny fragment art. 39 Ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty brzmi jak następuje:
      Lekarz może powstrzymać się od wykonywania świadczeń medycznych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.
      Czy może, Autorze, chodzi Ci raczej o tzw. deklarację wiary?
      Bo jeśli tak, jej pełny tytuł to Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej.
      I może to się komuś podobać albo nie, że taki, i że tak, ale jednak tzw. zakres tematyczny autorzy deklaracji określili precyzyjnie(j).
      Czyli: owszem, mamy armaty, Sire, ale może jednak nie będziemy strzelać z nich na oślep?

      Usuń
    5. Może przeczytasz ten artykuł 30, ze zwróceniem szczególnej uwagi na ostatnie zdanie składowe, to zaczynające się od „oraz...” ;)

      Usuń
  3. Mój zawód - czyli właśnie zawód lekarza - systematycznie traci społeczne zaufanie. Jak w każdej grupie zawodowej są wśród nas osoby nierzetelne, popełniające błędy. Śmiem twierdzić, że odsetek takich osób od zawsze jest na podobnym poziomie. Tyle że w dzisiejszych czasach media na bieżąco informują nas o wszystkich podejrzeniach medycznych błędów. Piszę "podejrzeniach", bo o wyrokach sądowych w tych sprawach słyszy się dużo mniej. Sąd orzeka o winie lekarza w mniej niż co dziesiątej sprawie wnoszonej przez pacjenta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, ze sprawa jest bardziej skomplikowana.

      To, co pokazują media, to tylko cześć spraw. Większość jest zamiatana pod dywan. Mam na myśli błędy lekarskie, bo korupcja... Inna sprawa, że są regiony kraju, gdzie jest powszechna, i takie, gdzie jest z tym lepiej.

      Nie w tym jest problem, że lekarze popełniają błędy, nie w tym nawet, że często traktują pacjentów gorzej niż weterynarze swoich. Problem w tym, że ci „dobrzy” ich kryją, przez co stają się ich wspólnikami. Jeśli pacjent nie zgłosi, koledzy lekarze udają, że nic nie widzą. Nawet gdy dojdzie do sprawy, giną próbki, dowody, dokumentacja. To właśnie brak reakcji na zło świadczy o zdegenerowaniu środowiska, a nie to, że ktoś coś zrobił źle. Jaki odsetek zgłoszeń o pijanych lekarzach, o łapówkach, nepotyzmie czy niekompetencji pochodził ze środowiska lekarskiego? Znikomy. A praca na 25 etatach jednocześnie? Fakt, że to już rekord, ale jakoś „dobrym lekarzom” nie przeszkadzał taki kolega. Ani samorządowi lekarskiemu.

      Oczywiście nie twierdzę, że lekarze są gorsi niż reszta społeczeństwa, które całe ma wiele podobnych problemów. Ale skoro się uważają za lepszych, za elitę, to powinni mieć jakieś podstawy do tego.

      Usuń
    2. To nie jest takie proste, jak napisałeś. Z mojej wiedzy (chyba, że jesteś prokuratorem i orientujesz się lepiej niż ja ;) wynika, że brak dowodów, a przede wszystkim dokumentacji pogrąża zupełnie, dlatego takie zdarzenia nie mają racji bytu.
      Reagowanie na błędy kolegów po fachu ma miejsce, kodeks etyki lekarskiej wymaga, by zwracać uwagę lekarzowi, który popełnił błąd. Mam obowiązek poinformować tego lekarza, nie mam obowiązku, a nawet nie powinnam pozywać takiego lekarza. Zresztą jest też coś takiego jak tajemnica lekarska - mogę domniemywać, że lekarz popełnił błąd, ale nie znam nigdy pełnej historii pacjenta (nawet jak zostaną mi dostarczone wszystkie papierki, to pacjent "spotykał się" z tamtym lekarzem, mnie tam nie było).
      O wielu pijanych lekarzach, którzy przyszli na dyżur, media się szczęśliwie nie dowiadują, bo koledzy lekarze sami wzywają policję i to załatwiają. Znam takie przykłady.
      Praca na 25 etatach to tylko i wyłącznie kwestia wynagrodzenia i uregulowań prawnych. Wielka Brytania ponownie: tam lekarz może pracować maksymalnie 48h w tygodniu z tego 8h ma poświęcić na naukę. Lekarz pracujący w Polsce tyle czasu w tygodniu, szczególnie na początku specjalizacji, będzie po prostu marnie zarabiał. Lekarz w trakcie specjalizacji w trybie rezydenckim (płacone z ministerstwa) w tym właśnie wymiarze godzin zarabia netto około 2300 zł miesięcznie. Spora odpowiedzialność, moim zdaniem nieadekwatne pieniądze. W ogóle nie dziwię się, że lekarze dorabiają, gdzie tylko mogą.

      Usuń
    3. To nie brak dowodów jest problemem. Nie jest żadnym problem złapanie łapownika przy obecnym poziomie techniki. Nie ma woli politycznej. Robi się co jakiś czas akcję pokazową, gdy ktoś ma w tym interes i na tym się kończy. Co do obowiązku, niestety nie masz racji. Każdy ma taki obowiązek (społeczny, jak to określił ustawodawca, ale ma) a lekarz pracujący w samorządowej lub państwowej służbie zdrowia ma taki obowiązek bezwzględny. Tajemnica lekarska funkcjonuje na poziomie lekarz-pacjent, a nie lekarz-lekarz ;)

      Między dorabianiem (braniem pieniędzy za to, co się robi) a oszukiwaniem (braniem pieniędzy za etat, na którym się obowiązków nie wypełnia, lub wypełnia częściowo), jest spora różnica.

      Najciekawsze, że początkujący najmniej „dorabiają” ;)

      Ja też rozumiem, że ludzie dorabiają i „dorabiają”. Rozumiem, że kradną, cudzołożą i zabijają. Rozumiem też, że świetnie racjonalizują konieczność czynionego zła. Ale zło pozostaje złem i póki go tak nie będziemy nazywać, nic się nie zmieni.

      Usuń
  4. Kwestię punktu pierwszego i drugiego bezwzględnie rozwiązała Wielka Brytania - tam lekarz, który nie zamierza się podejmować zabiegu przerwania ciąży w uzasadnionych przypadkach, nie zostaje dopuszczony do specjalizacji z ginekologii i położnictwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny przykład. U nas brakuje tylko, by żołnierze i policjanci zauważyli, że sumienie zabrania im zabijać, i tego czynić nie będą w żadnym wypadku, ale swe zawody dalej będą wykonywać.

      Co do Wielkiej Brytanii, to dodam tylko, że w samym Londynie odbiera się więcej praw do wykonywania zawodu tylko z powodu złego odnoszenia się do pacjentów, niż w całej Polsce ze wszystkich możliwych. I tam odbiera samorząd (sądy też oczywiście), a u nas jak sąd nie odbierze, to samorząd zawodowy tym bardziej. Ostatni przykład - sterylizacja pacjentki bez jej zgody - uprawnień nie zabrano.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)