piątek, 6 lutego 2015

Niemieckie czarne czwartki

Co dalej, szary człowieku?

Hans Fallada

Tytuł oryginału: Kleiner Mann, was nun?
Tłumaczenie: Dariusz Guzik
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 356
 
 
 
Mówi się, że biednemu wiatr zawsze wieje w oczy i jeśli pochylić się nad tą sentencją, to przyznać trzeba, że jest w niej sporo racji. Człowiek pozbawiony majątku ma zdecydowanie mniejsze spektrum możliwości w otaczającym nas świecie, gdzie niemal każda przysługa, najdrobniejsza pomoc, walka o swoje prawa, jak również materialny przedmiot posiadają swoją cenę. Brak finansowej płynności nierzadko pociąga za sobą kolejne nieszczęścia czy pechowe sploty okoliczności, których nie da się uniknąć nie mając w portfelu odpowiedniej kwoty. Nędza, ta straszna epidemia, która od zarania trapi ludzkość cały czas zdobywa następne ofiary, a nie jest łatwo wyrwać się z jej zachłannych szponów, co świetnie ukazał Hans Fallada w swojej książce zatytułowanej Co dalej, szary człowieku?

Sam Fallada, a właściwie Rudolf Ditzen, którego sylwetkę przybliżyłem w tekście poświęconym utworowi W moim obcym kraju. Dziennikwięzienny, w swoim burzliwym życiu także doświadczał ekonomicznych zapaści. Dwukrotnie gościł w niemieckich więzieniach, odbywając karę za finansowe malwersacje wykonywane w celu pokrycia kosztów narkomanii. Po odzyskaniu wolności, w 1929 roku Fallada poślubił Annę Suse Issel, z którą szybko dorobił się gromadki dzieci, ale dwoje z czworga potomstwa dość szybko zmarło. Młody ojciec i mąż, aby zamknąć domowy budżet pracował jako dziennikarz oraz pracownik spółki turystycznej, ale względną finansową stabilność udało się uzyskać dopiero po ogromnym sukcesie, jakim okazała się powieść Co dalej, szary człowieku?
Akcja utworu została osadzona na początku lat 30-tych XX wieku w Niemczech, a więc w okresie zmierzchu Republiki Weimarskiej (1919 – 1933). Na całym świecie szaleje finansowy kryzys, którego doświadcza także Rzesza Niemiecka. Inflacja po krótkim okresie prosperity (1924 – 1929) ponownie osiąga horrendalne rozmiary, doprowadzając do szybkiego topnienia majątku obywateli, którzy zdążyli nawyknąć już do odrobinę lepszych standardów życiowych. Sytuacja na rynku pracy prezentuje się coraz gorzej – bezrobocie sukcesywnie rośnie, dobijając do 10 %, co oznacza, że ok. 6 mln ludzi pozostaje bez pracy. W dodatku nad krajem ciągle ciąży widmo reparacji wojennych, które stanowią bardzo żyzną glebę dla wszelkich skrajnie nacjonalistycznych plew, głoszących konieczność odrodzenia utraconej potęgi. Państwo z wolna pogrąża się w ekonomicznym chaosie – wydaje się, że byle iskra może doprowadzić do wybuchu i gwałtownych zmian na politycznej scenie.
W tych trudnych czasach starają się egzystować główni bohaterowie utworu, niemieckie małżeństwo, Johannes oraz Emma Jaginka Pinneberg. Młodzi ludzie darzą się wzajemnym szacunkiem oraz miłością, ale wkrótce przekonują się, że przewrotny oraz bezlitosny los nie raz będzie sprawdzać siłę łączącego ich uczucia. Już sam ślub, bardzo pośpieszny i skromny jest wynikiem nieplanowanej ciąży – Johannes oraz Emma, w pełni świadomi finansowych realiów zakładali, że dopiero po uzyskaniu ekonomicznej stabilności w postaci pewnej i dobrze opłacanej pracy oraz odłożonych oszczędności, pozwolą sobie na luksus posiadania potomka. Życie pognało jednak innymi torami – podczas wizyty u ginekologa, która miała być poradą na temat antykoncepcji okazuje się, że Jaginka jest w stanie błogosławionym, co przyspiesza decyzję o małżeństwie. Spełnia się więc marzenie o wspólnym pożyciu, którego dość prosty obraz noszą w swoich sercach zarówno Johannes jak i Emma – według wizji dwójka miłujących się ludzi pobiera się, rodzą się im dzieci, tworzą szczęśliwą rodzinę, dbają o siebie, brną mozolnie przed siebie wzajemnie się wspierając, a wszystko to w atmosferze miłości, przyjaźni, przepełnione rutyną dnia codziennego, na którą składa się jedzenie, picie, sen, praca, znajomi. Jednak przy bliższym spojrzeniu, przy próbie wdrożenia ją w realne życie, owa idylliczna wizja rozbija się na tysiące drobnych i błahych, ale przejściowych problemów, takich jak konieczność znalezienia większego lokum, brak znajomości gustów kulinarnych ukochanego, sekrety kawalerskiej przeszłości, konsultacje medyczne, które przecież nie są bezpłatne, etc. Fundamentem, na którym młodzi ludzie usiłują wznieść gmach swojego małego, prywatnego szczęścia jest optymizm, ale i naiwność. Dominujące jest przeświadczenie, że skoro jest się osobą pracowitą i oszczędną, nie jest się osobnikiem złym i zepsutym do szpiku kości, a ponadto spodziewającym się dziecka, to właściwie nic złego nie powinno się nam przytrafić. Czy jednak skory do płatania psikusów los okaże się na tyle łaskawy i wyrozumiały, by potwierdzić to rozumowanie bazujące na moralnych imperatywach?
Hans Fallada pisząc o historii Pinnebergów stworzył uniwersalną opowieść o żmudnej, a niekiedy wręcz beznadziejnej walce z niesprzyjającą rzeczywistością, jaką muszą toczyć zwykli ludzie pozbawieni perspektyw na wygodne i przyjemne życie. Pisarz znakomicie ukazuje wszelkie dylematy oraz wątpliwości, towarzyszące tytułowym małym i szarym osobnikom, pozbawionym wsparcia, niemogącym liczyć na rozwiązanie ich problemów przez innych. Jak zażądać należnego wynagrodzenia za pracę po godzinach bądź prosić o podwyżkę, kiedy ma się świadomość, że każda sugestia na te tematy może zakończyć się zwolnieniem? Jak utrzymać dwójkę dorosłych osób oraz małe dziecko z jednej pensji, która jest w dodatku dość mizerna? Skąd znaleźć fundusze niezbędne na lekarskie wizyty, przedmioty oraz ubranka dla małego dziecka? Gdzie jeszcze należy szukać oszczędności, skoro już mieszka się w pożałowaniu godnym warunkach, zrezygnowało się z piwa oraz papierosów, jada się kiepsko i mało wystawnie, do pracy chodzi się wyłącznie na piechotę, odmawia się sobie nawet najdrobniejszych przyjemności jak sporadyczne wyjście do kina czy kolacja w restauracji?
Autor świetnie prezentuje ekonomiczne wygibasy oraz popisy kreatywności ludzi by jakoś zamknąć domowy budżet, których usiłowania, mimo wszystkich podjętych akcji, i tak przywodzą na myśl próby doliczenia do nieskończoności. Beznadziejność położenia podkreśla posępna i przygnębiająca sceneria Berlina, do którego ostatecznie trafiają Pinnebergowie, gdzie zdaje się panować ciągła, bardzo ponura jesień. Parki przypominają małe zwierzyńce, w których odnaleźć można poskromione, wygłodniałe i pozbawione nadziei ludzkie stworzenia. Po ulicach niczym widma snują się szarzy ludzie o ziemistych twarzach i znoszonych ubraniach – to bezrobotni, którzy daremnie liczą na znalezienie pracy, bowiem kto, przy obecnej koniunkturze, może pozwolić sobie na zatrudnienie nowego pracownika?
Falladzie wybornie udało odtworzyć się nastrój niepokoju i niepewności oraz uczucia przepełnione lękiem i zwątpieniem, charakterystyczne dla ludzi, którzy w każdej chwili mogą stracić swoją posadę, którzy mogą liczyć jedynie na niskopłatne zajęcia, co sprawia, że utrzymanie się na finansowej powierzchni jest nie lada wyzwaniem, a życie sprowadza się do bytowania od pierwszego do pierwszego. Niemiecki pisarz przedstawia także wszelkie bolączki, znane w praktycznie każdych realiach i pod każdą szerokością geograficzną związane z rynkiem pracy – wykorzystywanie przez pracodawcę, który w obliczu wysokiego bezrobocia może dyktować niemal dowolne warunki; rozmowy kwalifikacyjne w trakcie których zdecydowanie najmniejszą rolę odgrywają wykształcenie, świadectwa oraz opinie z poprzednich miejsc pracy, charakter, sumienność, schludny wygląd czy pokora, za to największą – znajomości i protekcje oraz rodzinne koligacje; krępujące oraz niezręczne momenty w pracy, kiedy w imię utrzymania posady należy zapomnieć o własnej godności i przyzwoitości; konieczność wysłuchiwania prawd objawionych, głoszących, że dana firma czy spółka jest celem i podstawą naszej egzystencji, że to jej winniśmy podporządkować cały nasz byt; urzędnicza nieczułość i bezmyślność, etc.
Jedyną pociechą, światełkiem tunelu w tej szarej egzystencji, przypominającej bezkształtną, lepką breję pełną wykwitających co rusz problemów i kłopotów, jest miłość. Jaginka to przebojowa, pogodna, prostoduszna oraz troskliwa kobieta, która na świat patrzy z ciągłym uśmiechem i optymizmem. Razem z dzieckiem stanowi ona pocieszenie w chwilach zwątpienia, wytchnienie od ciągłej harówki, wsparcie w momentach słabości oraz uzasadnienie podejmowanych wyrzeczeń. Ale czy doznane upokorzenia, przeżyte niemiłe chwile, negatywne doświadczenia nie okażą się falą, która przewróci miłosną łódkę?
Co dalej, szary człowieku? zasługuje także na uwagę z racji szerokiej panoramy społecznej, na tle której została rozpostarta akcja utworu. Ekonomiczny kryzys daje się we znaki niemal wszystkim mieszkańcom Republiki Weimarskiej, staje się także katalizatorem rozwoju wielu skrajnych ideologii, wśród których na pierwszy plan zaczyna wysuwać się nazizm, głoszony przez narodowych socjalistów. Hitler obiecuje odzyskanie utraconej po I wojnie światowej godności państwa niemieckiego, ponadto przed zdesperowanymi Niemcami roztacza wizję gospodarczej potęgi, jaką stanie się Niemiecka Rzesza pod rządami NSDAP. Lider narodowych socjalistów wskazuje także winnych ekonomicznego kryzysu – Żydów, którzy żerują na krzywdzie dumnych Aryjczyków. Podkreślane są wartości takie jak przywiązanie do tradycji, konserwatyzm, umiłowanie narodu oraz silne poczucie patriotyzmu rozumianego głównie jako ksenofobia. W obliczu bezsilności ówczesnego rządu, braku wyraźnego pomysłu na wyjście z recesji, NSDAP sukcesywnie zdobywa coraz większe poparcie – bojówki Hitlera staczają regularne bitwy z komunistami, a na przedsiębiorców oraz właścicieli zakładów o żydowskich korzeniach spora część społeczeństwa spogląda coraz mniej przyjaznym wzrokiem. W powietrzu powolutku, dla wielu wręcz niedostrzegalnie, unosi się zapach tragedii, jaka wkrótce rozleje się na niemal cały świat i ten klimat klarującego się społecznego wzburzenia udało się Falladzie nakreślić w sposób wyborny, ukazując jak postępująca bieda radykalizuje społeczne poglądy.
Co dalej, szary człowieku? to przejmująca lektura, pozornie prosta historia dwójki młodych, kochających się ludzi przeciwko których zdaje się być cały obcy, rozległy, pełen wrzawy i wrogości świat. Utwór tchnie melancholią, fatalizmem i apatią, ale nie jest to obraz na wskroś tragiczny. Książka posiada uniwersalne przesłanie, bowiem Falladzie w piękny sposób udało się ukazać jak potężnym uczuciem jest miłość i jak wiele pomaga znieść, jeśli się o nią należycie dba. Powieść to również swoisty hołd, wyraz uznania dla wszystkich szarych ludzi, którzy wbrew wszystkiemu starają się w miarę godziwie żyć, próbując zaszczepić w sobie chociaż odrobinę szczęścia, ciesząc się każdą daną przez los, radosną chwilą.

Wasz Ambrose

15 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiej treści. Fascynujący jest czas akcji, niesamowita sytuacja i zawirowania. Strasznie mi się podoba ta książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, kiedy sięgałem po ten utwór, miał już przyjemność obcowania z dwiema innymi pozycjami Fallady i na pewno oczekiwałem dobrej lektury - książka w żaden sposób mnie nie zawiodła :) A co do czasu akcji to jest to zaleta większości dzieł Fallady, który wydarzenia rozgrywające się w swoich powieściach osadzał w znanych sobie realiach. A jako, że pisarz był Niemcem, w Niemczech żył zarówno przed wojną jak i w jej trakcie, to jego powieści zahaczają o niezwykle ciekawą tematykę :)

      Usuń
  2. Pięknie napisane i Fallada chyba faktycznie wart jest poznania. Ty bardziej, że przedwojenne realia naszego zachodniego sąsiada są raczej obce naszej świadomości. Jeśli będę miał okazję z pewnością sięgnę po Co dalej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Tak, wydaje mi się, że powinieneś dać szansę Falladzie, nawet jeśli wziąć pod uwagę fakt, że nie był on mistrzem obserwacji mechanizmów społecznych (czy może - nie potrafił tych mechanizmów należycie interpretować). Książki pióra tego autora są niezwykle zajmujące właśnie z uwagi na ukazanie realiów, o których większość ludzi ma tylko blade pojęcie.

      Usuń
  3. Falladę czytałam prawie taśmowo na studiach, tak mi się spodobał. Bardzo obrazowo przedstawiał sytuację w Rzeszy, zwłaszcza z perspektywy szarego obywatela. Wtedy opis kryzysu wydawał mi się bajką o żelaznym wilku, niestety jakiś czas temu Fallada znowu zyskał na aktualności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bakcyla złapałem niedawno - najpierw dopadłem jego dzienniki w Składzie Taniej Książki, potem natknąłem się na przecenione "Każdy umiera w samotności" oraz wspomnianą w tekście "Co dalej, szary człowieku?". Z niecierpliwością czekam na "Człowieka z aspiracjami", który zgodnie z zapowiedziami ma ukazać się w kwietniu na łamach wydawnictwa Sonia Draga. Ha, a czytając o kryzysie, większość wydarzeń i niemiłych przygód głównego bohatera mogłem bez problemu odnieść do naszej polskiej rzeczywistości.

      Usuń
  4. Coraz bardziej intryguje mnie Fallada. Zwłaszcza, że historia została osadzona w tak ciekawym czasie. Chociaż i dziś mogłaby być aktualna, jeśli chodzi o kryzys, bo mam nadzieję, że różne -izmy już nam tak bardzo nie grożą (takie pobożne życzenie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te -izmy czy raczej ich marginalność w naszym polskim otoczeniu, najbardziej mnie zastanawiają. Pomiędzy rzeczywistością nakreśloną przez Falladę a naszą współczesną sytuacją gospodarczą w Polsce istnieje ogromnie podobieństwo i obawiam się, że gdyby znalazł się tylko osobnik z odpowiednią charyzmą, spokojnie mogłoby dojść do powtórki z rozrywki.

      Usuń
    2. Taka groźba zawsze istnieje. Właśnie czytam reportaże austriackie - daje do myślenia w tym temacie.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o sytuację społeczno-gospodarczą, to powyżej pewnego niezbędnego poziomu może nie tyle jest ważna sytuacja gospodarcza, co społeczna, czyli nie ilość dóbr, a sposób ich podziału i stopień jego akceptacji w świadomości większości. Na Zachodzie mniej to widać, trzeba się uważnie przypatrzeć, ale jasne jest, że kapitalizm już zapomniał o lekcji faszyzmu, komunizmu i dwóch wojen światowych. Zabrakło komuny i na Zachodzie już widać odwrót od ludzkiej twarzy kapitalizmu.

      Usuń
  5. Byle jaka, mało płatna praca, strach, by upomnieć się o pieniądze za nadgodziny, ciągłe odmawianie sobie najprostszych nawet przyjemności, oszczędzanie na wszystkim... Niestety, z takimi problemami wiele osób zmaga się i w naszych czasach w naszym kraju. Te problemy są wiecznie żywe, jak nie w jednym kraju, to w drugim.
    Chętnie poczytam o Johannesie, Emmie i ich dziecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest w tej książce najbardziej przerażające - człowiek czyta o tle społeczno-gospodarczym, na gruncie którego zrodził się nazizm i w miarę lektury odkrywa coraz więcej analogii z otaczającą go, naszą polską rzeczywistością.

      Szczerze polecam Ci tę powieść - wydaje mi się, że mogłaby przypaść Ci do gustu :)

      Usuń
  6. Po pierwsze nie wiem dlaczego, ale tytuł Co dalej, szary człowieku? jakoś mnie nie zachęcał, ale po przeczytaniu Twojego tekstu nabrał właściwego znaczenia i jest bardzo trafiony. Po drugie jest to temat bardzo na czasie i jest to kolejna powieść, którą przedstawiasz, którą wpiszę na listę do przeczytania. No i zachwyciłam się:
    "Ale czy doznane upokorzenia, przeżyte niemiłe chwile, negatywne doświadczenia nie okażą się falą, która przewróci miłosną łódkę?" naprawdę świetna metafora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, a mnie ten tytuł bardzo intrygował, ponieważ wydaje mi się mocno prowokujący. Pytanie typu "co dalej?", "co teraz?", często pada, kiedy znajdujemy się w kropce, w ślepej uliczce, w sytuacji beznadziejnej. Można powiedzieć, że dokładnie o tym jest ta powieść. To złośliwe pytanie niemal przez cały utwór towarzyszy głównemu bohaterowi :)

      Fallada ma bardzo lekkie pióro, jego powieści czyta się z prawdziwą przyjemnością. Ciekawe są także losy protagonistów i chociaż nie ma tu akcji gnającej na złamanie karku, to jednak czuć napięcie, niepewność, oczekiwanie. Szczerze polecam tego autora :) I bardzo dziękuję za miłe słowa.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)