niedziela, 31 maja 2020

Etykietki bez znaczenia



Czy jest faszystą ktoś, kto głosuje na demokratów? Śmieszne pytanie? Tak się tylko wydaje.

Od jakiegoś czasu obserwuję coraz większą rozbieżność między deklarowanymi lub przypisywanymi przez innych etykietkami, a rzeczywistością.

Polska prawica, która więcej robi dla pracowników najemnych niż lewica czy też lewica, która dba bardziej o interesy właścicieli kapitału, niż o robotników, to nie jedyne z takich paradoksów. To zresztą aż tak bardzo nie dziwi, gdyż w polityce wszystko jest w mniejszym lub większym stopniu kłamstwem. Gorzej, że ludzie zaczynają konkretne osoby kategoryzować tylko i wyłącznie w oparciu o etykietki (zarówno deklarowane, jak nadane) i czynią to coraz częściej zarówno w stosunku do innych, jak i do siebie samych.

Kiedyś na przykład, w czasach początków chrześcijaństwa, łatwo było rozpoznać chrześcijanina. Nie musiał mówić, że jest chrześcijaninem ani się ubierać w cudaczne ciuchy. Po czym? Po czynach oczywiście. Najkrócej mówiąc po tym, że przestrzegał Dekalogu. Nie zabijał, nawet w samoobronie. Czcił dzień święty. I tak dalej. Oczywiście, zdarzały się grzechy, ale były to wypaczenia potępiane i wymagające pokuty. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, by oficjalnie sankcjonować bezkarne łamanie któregokolwiek z przykazań. Pierwszym, które się tego doczekało, było oczywiście to najważniejsze – Nie zabijaj. Najpierw delikatnie usankcjonowano to na samoobronę, ale z czasem jej znaczenie rozciągnięto na tak wiele kompletnie irracjonalnych płaszczyzn, że teraz nikt nie widzi niczego dziwnego w tym, że polski kapelan święci narzędzia, które posłużą polskim żołnierzom do zabijania ludzi w Iraku. Kraju, który nigdy nas nie zaatakował,  a został podbity i jest okupowany na podstawie równie prawdziwych pretekstów, co te, które posłużyły Hitlerowi w ataku na Polskę. Dotyczy to oczywiście nie tylko Polski. W 1939 obie strony uważały, że Bóg jest z nimi, przy czym wersja Gott mit uns wygrała. I tak jest do dzisiaj – wszyscy uważają, że Bóg jest z nimi. Warto też zauważyć, że to właśnie środowiska chrześcijańskie najczęściej optują za karą śmierci. Z czasem ta, jakbyśmy to w dzisiejszej Polsce powiedzieli, falandyzacja Dekalogu rozciągała się na coraz to inne tematy.

Kiedyś wierni chodzili na msze, przynajmniej te obowiązkowe, niezależnie od tego, czy było to zgodne z prawem, czy nie. Teraz wystarczyła zwykła choroba o niezbyt wysokiej śmiertelności, która jak się okazuje w ogóle nie wpływa na ogólną ilość zgonów, by nie tylko pojedyncze osoby, ale – pierwszy raz w historii – by władze kościelne zwolniły wszystkich wiernych z obowiązku wynikającego z trzeciego przykazania. Nagle, z dnia na dzień, ludzie którzy uważali, że ten obowiązek jest ponad wszystko, uznali iż jest nieważny.

Zacytuję tutaj ks. Krzysztofa Mierzejewskiego (Metropolitalny Sąd Archidiecezji Gdańskiej Prawo Kanoniczne, 57 (2014) nr 4):
Kościół niezmiennie stoi na stanowisku, iż udział we Mszy Świętej w niedziele i święta nakazane jest obowiązkiem wiernych. Znalazło ono swój wyraz także w obecnie obowiązującym Kodeksie prawa kanonicznego, który w ostatnim kanonie przypomina, że najwyższym prawem jest dobro dusz.

Sytuacja z koronawirusem wyraźnie pokazuje, że prawo ciał stanęło przed prawem dusz.

Ktoś zapyta czemu wybrałem za przykład akurat chrześcijaństwo, a nie inną kategorię społeczną. Po prostu jest to w Polsce grupa najliczniejsza, najczęściej i najgłośniej deklarowana.

Ta sytuacja oczywiście nie dotyczy tylko chrześcijaństwa - jest powszechna i dotyka coraz większej liczby etykiet służących do dzielenia ludzi na różne kategorie. Nie byłoby może w tym niczego aż tak bardzo złego, gdyby wraz z utratą jakiegokolwiek realnego znaczenia, oddziaływania tych etykiet również traciły na znaczeniu. Tymczasem mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Etykiety, które niczego w rzeczy samej nie oznaczają, bo albo każdy sam sobie może je nadać nie spełniając żadnych warunków, albo też jedni nadają je innym nie patrząc w ogóle na ich znaczenie i wymagane kryteria, stają się podstawą nie tylko do oceniania ludzi i ich wartościowania, do tworzenia podziałów i antagonizmów, ale nawet do nienawidzenia ludzi o których niczego nie wiemy.

Może zastanówmy się nad tym, czy te etykietki społeczne, których używamy, mają naprawdę sens i czy ktoś ma prawo do naszego uznania tylko dlatego, że przedstawił nam się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Czy to, że ktoś sam siebie zadeklarował jako wierzącego czy ateistę, prawicowca czy lewicowca, naprawdę stanowi podstawę do tego, żeby go za takiego uznać?

Oczywiście, katalizatorem takiego pochopnego oceniania, bezpodstawnego kategoryzowania i stygmatyzowania jest internet. Nie patrzymy jednak na przyczyny i na innych. Czy nie czas, byśmy sami dla siebie otrząsnęli się i wrócili do oceniania ludzi po czynach oraz dzielenia ich przede wszystkim na dobrych i złych, a dopiero potem na takich czy innych.

Doszło do tego, że ostatnio najbardziej ze wszystkich postaci literackich i filmowych, rzeczywistych oraz fikcyjnych, wzbudził moją sympatię... Pablo Acosta (El Zorro de Ojinaga) z serialu Narcos. Zapytany o to, czy jest przestępcą, obruszył się i powiedział:
- Ja nie jestem żadnym przestępcą. Ja jestem bandytą.
Postać autentyczna, a czy tekst również, tego nie wiem. Marzy mi się jednak, by więcej ludzi potrafiło uczciwie i celnie nazywać innych, a przede wszystkim siebie samych


Wasz Andrew

sobota, 30 maja 2020

Lee Know - Mądre mitochondria, czyli jak umrzeć zdrowym

Lee Know 

Mądre mitochondria. Jak opóźnić procesy starzenia i żyć zdrowiej

tytuł oryginału: Mitochondria and the Future of Medicine: The Key to Understanding Disease, Chronic Illness, Aging, and Life Itself
tłumacz: Bartłomiej Kotarski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 2019-06-05
liczba stron: 336
ISBN: 9788366234819


Książka Mądre mitochondria. Jak opóźnić procesy starzenia i żyć zdrowiej autorstwa Lee Know, kanadyjskiego licencjonowanego naturopaty, była na mojej liście must read od momentu, kiedy się o niej pierwszy raz dowiedziałem. Niestety w tej kategorii jest też sporo innych rzeczy oczekujących na moje zmiłowanie, więc tak sobie i Mitochondria czekały. Gdybym wcześniej spojrzał na tytuł oryginału, który znacząco różni się od polskiej wersji językowej, prawdopodobnie już dawno bym się za tę książkę zabrał. Przy okazji - rozbieżność między treścią polskiego i angielskiego tytułu jest interesującym przyczynkiem do rozważań na temat tego, jak wydawcy i marketingowcy polscy oraz anglosascy postrzegają potencjalnych nabywców swoich książek, a konkretnie jak postrzegają ich poziom umysłowy. Nasza rodzima wersja sugeruje, że mamy raczej do czynienia z kolejnym poradnikiem dla gospodyń wiejskich lub nawiedzonych poszukiwaczy cudownych diet czy też innych odmian panaceum na wszelkie choroby, zaś angielski wskazuje, iż trafiliśmy na książkę przede wszystkim popularnonaukową. Nie muszę dodawać, że choć polski tytuł nie jest formalnie kłamliwy, to oryginalny zdecydowanie bardziej oddaje zasadniczą problematykę dzieła i brzmi dużo poważniej, bardziej naukowo.



piątek, 29 maja 2020

Elif Şafak "Araf" - Obczyzna jako czyściec

Elif Şafak

Araf

Tytuł oryginału: The Saint of Incipient Insanities 
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 416




Chociaż statystyczna ludzka jednostka to istota dbająca przede wszystkim o interes własny i swoich najbliższych, to zdarzają się okoliczności, które powodują iż pomiędzy obcymi sobie ludźmi zawiązuje się całkiem trwała nić porozumienia. Taką sytuacją, za sprawą której osoby bliżej sobie nieznane odczuwają dość silną solidarność jest wspólnie doświadczana emigracja. Zatopienie się w środowisku innej kultury błyskawicznie uświadamia nam, że wspólne braki – słaba znajomość języka czy wrażenie wyalienowania – okazują się niebagatelnymi podwalinami, na których zbudować można mocne relacje. Bardzo umiejętnie pokazuje to Elif Şafak (ur. 1971), turecka pisarka, felietonistka, nauczycielka akademicka i działaczka feministyczna, autorka powieści Araf.

czwartek, 28 maja 2020

wtorek, 26 maja 2020

Stephen King - Ukryte okno, ukryty ogród




Stephen King

Ukryte okno, ukryty ogród

z tomu Cztery po północy
tytuł oryg. Secret Window, Secret Garden
tłumacz: Paweł Korombel
czyta: Wojciech Żołądkowicz
wydawca: Wydawnictwo Albatros
długość: 6 godzin 7 minutAutor: 
ISBN: 978-83-8125-821-0
data wydania: 29 listopada 2019


Audiobook Wiosna nadziei: Skazani na Shawshank w którym w roli lektora wystąpił Zbigniew Zapasiewicz, bardzo mi się spodobał, choć wersję filmową tego opowiadania, dzięki różnorodności programowej oferowanej przez polską telewizję, znam niemal na pamięć. Idąc za ciosem sięgnąłem po kolejne dziełko Stephena Kinga w postaci książki mówionej, a mianowicie opowiadanie Ukryte okno, ukryty ogród pochodzące z tomiku Cztery po północy. Tak jak w przypadku Skazanych na Shawshank i Ukryte okno doczekało się znanej ekranizacji. Wersja filmowa otrzymała tytuł Sekretne okno (Secret Window, 2004) a w roli głównej wystąpił Johnny Depp wspomagany przez Johna Turturro. Film Davida Koeppa ogląda się z przyjemnością głównie dzięki znakomitej grze aktorskiej tego duetu. Johnny Depp wzniósł się na wyżyny swego wielkiego talentu tworząc prawdziwie natchnioną rolę a John Turturro sekunduje mu z nie gorszym efektem. Niestety, sama fabuła nie jest najmocniejszą stroną tego obrazu i jak łatwo się domyślić, przyczyny należy szukać w literackim pierwowzorze.


niedziela, 24 maja 2020

sobota, 23 maja 2020

Pięść - debiut powieściowy Bożeny Walewskiej



Pięść

Bożena Walewska

czyta: Anna Paliga
wydawca: SAGA Egmont
data wydania: 2019-11-20
czas trwania: 11h 58'
ISBN: 9788379954506


Jakiś czas temu odważyłem się na podejście do współczesnej polskiej fantastyki w postaci powieści Distortion Cezarego Zbierzchowskiego. Okazała się ona bardzo pozytywnym zaskoczeniem i na fali czytelniczej odwagi, którą we mnie wzbudziła, sięgnąłem obecnie po powieść Pięść Bożeny Walewskiej. Wybrałem książkę czytaną przez Annę Paligę.



piątek, 22 maja 2020

Ian McDonald "Luna: Wschód" - Tylko przyzwoite zakończenie lunarnej trylogii


Ian McDonald

Luna: Wschód

Tytuł oryginału: Moon Rising
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400



Księżyc, jedyny naturalny ziemski satelita, to także jedyne ciało niebieskie, na którym udało się wylądować człowiekowi. Ostatnia tego typu misja – w ramach programu Apollo 17 – miała miejsce 7 grudnia 1972 roku. Od tej pory powierzchnię Srebrnego Globu eksplorują wyłącznie bezzałogowe sondy, chociaż obecnie pojawiają się plany, by po raz kolejny wysłać ludzi na Lunę. Najbliżej realizacji tego kosztownego przedsięwzięcia zdaje się być Program Artemis, amerykański program lotów kosmicznych realizowany przez Narodową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA (ang. National Aeronautics and Space Administration), prywatne spółki kosmiczne oraz partnerów międzynarodowych, którego celem jest wylądowanie na Księżycu w roku 2024. I o ile lot na Srebrny Glob jest rzeczą możliwą do realizacji, o tyle kolonizacja tego ciała niebieskiego jest jak na razie tylko domeną literatury science fiction. Przyznać jednak trzeba, że owe wizje rodzące się w wyobraźni pisarzy potrafią być niezwykle przekonujące, o czym najlepiej świadczy trylogia Luna autorstwa Brytyjczyka Iana McDonalda, której zwieńczeniem jest powieść Luna: Wschód.

czwartek, 21 maja 2020

póki nie jest za późno


...najgorsze, co może kogoś spotkać, to przegapienie swojego życia. Niewykorzystanie szansy na zrealizowanie swoich pragnień, na odnalezienie sensu i wreszcie – na poznanie i pokochanie samego siebie. Najgorsze dla człowieka to obejrzeć się wstecz, gdy jest już za późno, spojrzeć na swoje życie i uświadomić sobie, że – z głupoty, lenistwa czy tchórzostwa – nie poszło się drogami, którymi chciało się iść.

Marcin Szczygielski Berek

wtorek, 19 maja 2020

Ładowarka solarna za grosze – krótki test





Brak prądu jest problemem, ku któremu zwracają się wszyscy zapobiegliwi pragnący przygotować się na „złe czasy”. Niezależnie od tego, czy będzie on przyczyną, czy skutkiem, jego brak odczujemy bardzo dotkliwe. Najtrudniej będzie pokoleniu smartfono sapiens, gdyż ich drugie połówki padną już po kilku godzinach – w końcu postęp polega (nie tylko) w tej branży nie na wydłużaniu czasu między ładowaniami, a na jego skracaniu. Co poradzić?

niedziela, 17 maja 2020

siła dehumanizacji



...w domach publicznych na dawnym Południu, w Nowym Orleanie przed wojną secesyjną, Afroamerykanin, czarny służący, nie był postrzegany jako człowiek, więc pary białych – prostytutki i jej klienta – zupełnie nie krępowało wejście do pokoju takiego sługi z napojami. Nie czuli się zakłopotani i po prostu kontynuowali kopulację, gdyż jego spojrzenie nie uchodziło za spojrzenie innej osoby.


czwartek, 14 maja 2020

Koronawirus a perspektywa czasu




Jakiś czas temu moja piękniejsza połowa stwierdziła, że może przez koronawirusa ludzie pójdą po rozum do głowy i przestaną zaciągać kredyty bez opamiętania oraz w przekonaniu, że są nieśmiertelni a świat będzie zawsze taki, jak chcą. Niestety mam wrażenie, że przynajmniej w Polsce nic takiego nie nastąpi, między innymi z powodu konsekwentnego działania władz wszystkich poprzednich i obecnych, a z pewnością i następnych kadencji. Wszyscy są bowiem zainteresowani, by społeczeństwo się zadłużało na nie niezbędne cele, gdyż to napędza gospodarkę.

Do działań rządu dochodzi jeszcze obciążenie historyczne, czyli perspektywa czasowa (Time perspective). Wśród Polaków dominują orientacje na przeszłość i teraźniejszość, a to nie sprzyja analizie ryzyka i zabezpieczaniu się „na złe czasy”, sprzyja natomiast choćby braniu kredytów. Orientacja czasowa jest też lepszym prognostykiem przyszłości niż inne badania psychologiczne, a to również dobrze nie wróży. Jestem gotów się założyć, że koronawirus poza pojedynczymi przypadkami, nic tutaj nie zmieni.

Może nie wszystkie kraje na świecie, ale na pewno kraje kapitalistyczne („demokratyczne”), świadomie przeznaczają na konsumpcję więcej niż mają, gdyż jak już wspomniałem, napędza to gospodarkę. W dziele tym rządy są wspierane z zapałem przez banki i wszelkie inne przedsięwzięcia kredytowe, co prowadzi co jakiś czas do katastrofy, ale nikt się tym nie przejmuje, bo jak zwykle najwięcej tracą biedni, a najbogatsi tylko zyskują. Z tego samego też powodu, czyli ze względu na spodziewane zyski, sektor handlowy jest więcej niż zainteresowany w popieraniu mody na codzienne zakupy, gdyż odpada wtedy problem magazynowania towaru – łatwo ocenić dzienne zapotrzebowanie i sklepy coraz częściej posiadają pokrycie tylko w takim zakresie. Gdyby klienci robili zakupy powiedzmy raz na tydzień, a nie daj Boże jeszcze rzadziej, magazyny sklepowe musiałyby być znacznie większe na wypadek, gdyby ci cotygodniowi przyszli wszyscy jednego dnia.

Nie wiem jak jest w innych krajach, ale na przykład w Niemczech urzędy rozprowadzają wśród obywateli instrukcje, jak powinni się przygotować na wypadek katastrofy (wojny, blackoutu, zarazy czy innego dopustu Bożego)  – jakiego rodzaju i jak duże powinni mieć zapasy, jakie przygotować wyposażenie, itd. Propaguje się też posiadanie oszczędności na poziomie kilkumiesięcznych dochodów na wypadek choroby, utraty pracy czy innych zdarzeń. Skandynawowie takie ulotki otrzymują nawet do domów. W Polsce podobne rządowe materiały, wątpliwej zresztą wartości, można odszukać tylko w najciemniejszych zakamarkach na govie, ale najpierw trzeba by wiedzieć, że coś takiego w ogóle tam jest. Dla odmiany co pewien czas propagowane są w telewizji wypowiedzi osób zadowolonych z kupowania co dzień „wszystkiego świeżego” i wyśmiewane są osoby robiące zapasy. Tylko jak może być świeże coś, co ma rok czy więcej lat przydatności do spożycia i po co kupować to na bieżąco, skoro można podobne towary kupować choćby raz na kwartał? Jest to nie tylko rozsądne (zapasy), ale i ekologiczne (mniej kursów do sklepów).

Podobnie ma się sprawa z finansami. Sprawa frankowiczów jest jednym z dowodów na to, że kolejne rządy dążą do zniewolenia społeczeństwa, bo czym innym niż niewolnikiem jest ktoś, kto pracuje i mieszka w domu, który do niego nie należy, który do pracy jeździ nie swoim samochodem, a nawet wyposażenie domu nie jest jego własnością, bowiem wszystko należy do banków. Gdy coś pójdzie nie tak zostaje nie tylko, że bez niczego, ale jeszcze z długami. Jeśli dobrze poszukacie w sieci, być może jeszcze znajdziecie na forach głosy frankowiczów, którzy naśmiewali się z biorących kredyty w złotówkach i chwalili się swoją mądrością oraz sprytem – wyliczali ile zaoszczędzili („zarobili”) w stosunku to tych idiotów kredytowanych w PLN. Udawali, że nie wiedzą, że im większy możliwy zysk, tym większe ryzyko. A gdy sprawa się rypła, państwo postanowiło im dopłacić z kieszeni innych obywateli, przez co dopiero wtedy „złotówkowicze” stali się prawdziwymi idiotami.

We wszystkich opracowaniach o tym, jak ludzie tracili realną wartość oszczędności przy kolejnych zawirowaniach polskiej polityki i bankowości pomija się milczeniem fakt, że to biło tylko w jedną stronę; jeśli miałeś oszczędności, to traciłeś, ale jeśli miałeś kredyt, to ci się wcale nie upiekło.

W Polsce wojny nie będzie. Może być w Jugosławi albo na Ukrainie, ale nie u nas. Blackoutu u nas nie będzie, tylko Niemcy są tacy głupi, by się na podobną okoliczność przygotowywać. Prawdziwa zaraza to może być we Włoszech, albo w Ameryce. I tak dalej.

Jestem przekonany, że ludzie dalej będą się zadłużać, nie tylko dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą mieć samochód, dom czy telewizor, którego sąsiedzi pozazdroszczą. Zastaw się a postaw się. Koronawirus nic tu nie zmieni, bo mamy to we krwi od wieków.

Ponieważ jednak te moje rozmyślania dotyczą tylko większości, a wiem, że zawsze jest trochę outsiderów, którzy myślą inaczej, więc już wkrótce coś dla domowych preppersów - recenzja solarnej ładowarki za grosze i radia nasłuchowego (nie za grosze niestety)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich przezornych.


Wasz Andrew


wtorek, 12 maja 2020

Murzyn musi być, czyli Skazani na Shawshank Stephena Kinga




Stephen King 

Wiosna nadziei: Skazani na Shawshank

tytuł oryginału: Rita Hayworth and Shawshank Redemption
tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
czyta: Zbigniew Zapasiewicz
czas trwania: 04:22:00
wydawnictwo: Albatros 2008
ISBN: 978-83-7359-746-4
seria: Cztery Pory Roku cz.1 


Czy jest ktoś w Polsce, kto nie oglądał jeszcze Skazanych na Shawshank w reżyserii Franka Darabonta z Timem Robbinsem i Morganem Freemanem w rolach głównych? Jeśli tak, to niech nadrobi ten błąd przy najbliższej okazji, która na pewno wkrótce się nadarzy, gdyż jest to jeden z obrazów często przypominanych na zmianę przez chyba wszystkie nasze stacje telewizyjne. Można też oczywiście skorzystać z innych mediów, a warto, gdyż to jedno z najlepszych dzieł kina światowego ever. Premierę miało w 1994 roku (oryginalny tytuł The Shawshank Redemption), a jego rosnąca z latami popularność i coraz wyższe oceny we wszystkich liczących się rankingach mówią same za siebie. Film otrzymał siedem nominacji do Oscara w 1995 roku, ale nie zdobył żadnej statuetki, co świadczy chyba nie najlepiej o poziomie jury z 1995, które się na nim nie poznało. Inna sprawa, że miał pecha – spotkał się z Forrestem Gumpem, który zgarnął sześć posążków, i który nadal jest oceniany niemal tak wysoko jak Skazani, a przez wielu nawet wyżej.



poniedziałek, 11 maja 2020

Paolo Bacigalupi "Wodny nóż" - Wodne wojny

Paolo Bacigalupi

Wodny nóż

Tytuł oryginału: The Water Knife
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 400



Cząsteczka wody, na którą składają się 2 atomy wodoru i 1 atom tlenu to jeden z najprostszych, a jednocześnie jeden z najbardziej niezwykłych związków chemicznych. Unikalne własności tlenku wodoru wynikają z faktu posiadania 4 niesparowanych elektronów walencyjnych – za ich sprawą cząstkowy ładunek elektryczny jest rozłożony nierównomiernie, z racji czego woda jest dipolem. Stąd biorą się wiązania wodorowe, które opowiadają za wyjątkowe cechy wody, takie jak wysokie wartości napięcia powierzchownego, temperatury wrzenia, ciepła parowania czy osiąganie maksymalnej gęstości w temperaturze 4°C. Woda to także życie – nie bez kozery Ziemia nazywana się Błękitną Planetą. Prawie 71% powierzchni naszego globu znajduje się pod wodą, zaś głównym składnikiem naszego ludzkiego ciała jest woda. Tyle, że zapasy wody, szczególnie słodkiej, nie są niewyczerpane, a kiedy wody zacznie brakować, naturalną konsekwencja będą walki o wszelkie jej rezerwy. Ciekawą wizję tego, jak mógłby wyglądać i przebiegać tego typu konflikt snuje Paolo Bacigalupi (ur. 1972), amerykański pisarz science fiction, autor książki Wodny nóż.

niedziela, 10 maja 2020

Czy nie czas zlikwidować kastę sędziowską? – kij w szprychy 12


O polskich wpadkach sędziowskich można by długo i bez końca. Znam osobiście na przykład sprawę kolizji drogowej, której jeden uczestnik został uznany współwinnym, a w uzasadnieniu sąd nawet z imienia i nazwiska wymienił jako drugiego współwinnego drugiego uczestnika kolizji. Tylko że ten drugi nigdy nie został choćby wezwany na przesłuchanie (casus SR w Rawie Mazowieckiej). Bulwersowała mnie też swego czasu sprawa z innego miasta powiatowego, gdzie sędzina tamtejszego SR została złapana na kradzieży sklepowej i nawet na piśmie złożyła oświadczenie, w którym się do czynu przyznała. Nic nie pomogło, sędzina okazała się całkiem bezkarna, nie poniosła żadnych konsekwencji, które poniósłby Kowalski, choć pisano do wszystkich możliwych instancji. Moim zdaniem powinna zostać wywalona na zbity pysk jeśli nie za kradzież, to za niekompetencję (co to za prawnik, który się na piśmie przyznaje, choć nie musi), podobnie zresztą jak sędziowie, którym się zdarzało orzekać na podstawie nieistniejących przepisów i inne wołające o pomstę do nieba przypadki. Tak się jednak nie dzieje.

Jak mawiał świętej pamięci Mistrz Tadeusz Józef de Virion, w Polsce każda norma prawa karnego zaczyna się od słówka „Kto...”, i to wszystko tłumaczy. Nie tyle ważne jest, że „...zabija człowieka” czy że „...zabiera w celu przywłaszczenia...”, co „Kto zabija człowieka..” czy też „Kto zabiera w celu przywłaszczenia...”

Przekupstwa i układy, głupota i nieudolność pewnie są w każdym kraju, ale mam wrażenie, że Polska ma z tym szczególny problem. Nie zdziwi mnie już w tej materii nic. Jednak sprawa, którą zaraz przypomnę, zbulwersowała mnie szczególnie.

Jak niedawno podały media, SR w Myszkowie wydał właśnie wyrok w sprawie Rafała B., mieszkańca gminy Syców, który w październiku 2019 kilkakrotnie świadomie i z premedytacją przejechał psa, swój bestialski czyn sfilmował a następnie dla radochy opublikował nagranie w sieci. Zgodnie z Art. 35 pkt. 2. Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt Dz.U.2020.0.638 Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a (zabicie zwierzęcia niezgodnie z przepisami ustawy lub znęcanie się nad nim) działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Prokurator i czynnik społeczny żądali kary bezwzględnego pozbawienia wolności, tymczasem Sąd Rejonowy w Myszkowie wysłał sprawcę nie do więzienia, a do... prac społecznych. Ciekaw jestem co według SR w Myszkowie trzeba zwierzęciu zrobić, by na to więzienie zasłużyć?

Ta sprawa zwiera moim zdaniem drugi, dużo poważniejszy temat. Sędzia, czy też sędzina, bo orzekała konkretna osoba (sumienie wzbrania mi się użyć wobec niej słowa człowiek), wiedział/a, że sprawa jest śledzona przez organizacje społeczne, a więc i media. Było oczywiste, że taki wyrok nie przejdzie bez echa, a mimo wszystko zapadł. Osoba, która go wydała, w mojej ocenie nie tylko wykazała się kompletnym brakiem jakiejkolwiek empatii i zrozumienia ducha prawa, ale przede wszystkim arogancją wynikającą z totalnego poczucia bezkarności, gdyż było oczywiste, jak taki wyrok zostanie odebrany.

Wiem, wiem, że wyroków się nie komentuje. Tyle, że tę zasadę utworzono, gdy nikt nie myślał o takich cudach, wobec których człowiek porządny nie może przejść obojętnie, jeśli chce zachować czyste sumienie. I nie chodzi nawet o to, że podobne kwiatki widzimy co chwilę, ale o to, co potem. Środowisko sędziowskie nie robi praktycznie niczego, by się pozbyć czarnych owiec ze swego grona, a wręcz przeciwnie – robi wszystko, by nawet ewidentnie źli sędziowie byli nietykalni. Jak mawiają socjologowie społeczni – gdyby nie bierność dobrych, zło by nie istniało. Myślę, że niezależnie od przekonań politycznych, popieranych lub nielubianych partii, każdy uczciwy człowiek powinien być za zrobieniem porządku w tym środowisku i zlikwidowaniem czegoś, co miało być elitą, a jest hermetyczną i bezkarną... takie inteligentne niedomówienie.

Na zakończenie powołam się znów na słowa Tadeusza Józefa de Virion:

Każde prawo, nawet to złe, może być dobrze wykorzystane, jeśli jest stosowane przez dobrych sędziów, dobrych prokuratorów, dobrych adwokatów. Natomiast nawet najlepsze prawo może zostać zaprzepaszczone i źle stosowane przez złych ludzi, przez złych sędziów, którzy są niezawiśli...

Wasz Andrew

sobota, 9 maja 2020

Jeffery Deaver - Kolekcjoner Kości




Jeffery Deaver

Kolekcjoner Kości

tytuł oryginału: The Bone Collector
cykl: Lincoln Rhyme (tom 1)
tłumaczenie: Konrad Krajewski
czyta: Ireneusz Załóg
Prószyński Media 2016
ISBN:9788380695009
na podstawie wydania
wydawnictwa  Prószyński i S-ka 2013


Jefferya Deavera, współczesnego amerykańskiego autora thrillerów psychologicznych, bez żadnych wątpliwości można zaliczyć do czołówki najbardziej znanych i najpoczytniejszych pisarzy świata. Szczerze mówiąc, moje czytelnicze spotkania z jego twórczością wypadały jednak jak dotąd różnie, z akcentem na różnie. Postanowiłem więc spróbować jeszcze raz, tym razem od początku, i zacząć od Kolekcjonera Kości, pierwszej odsłony sztandarowej serii powieściowej Deavera pod tytułem Lincoln Rhyme, której głównym bohaterem jest niemal całkowicie sparaliżowany ekspert od badania miejsc zbrodni Lincoln Rhyme wspierany przez policjantkę Amelię Sachs.



piątek, 8 maja 2020

Keigo Higashino "Cuda za rogiem" - O cudownej mocy porad

Keigo Higashino

Cuda za rogiem

Tytuł oryginału: Namiya zakkaten no kiseki
Tłumaczenie: Nikodem Karolak
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 320




Życie niejednokrotnie stawia nas w obliczu trudnych do rozwikłania dylematów, które wymagają od nas podejmowania określonych decyzji. Tyle, że dokonywanie wyborów nieodzownie wiąże się z ponoszeniem ich konsekwencji, stąd nierzadkie jest pragnienie, by w newralgicznym momencie, gdy wahamy się jak postąpić, otrzymać dobrą radę. Czyż nie byłoby cudowne mieć kogoś, kto zawsze podzieliłby się z nami swoim poglądem na temat naszej sprawy i udzieliłby podpowiedzi, nawet jeśli owa osoba miałaby pozostać dla nas zupełnie obca? Taką właśnie wizję cudownego anonimowego głosu pomagającego rozstrzygać drobne i wielkie zgryzoty roztacza przed nami Keigo Higashino (ur. 1958), japoński pisarz, autor powieści Cuda za rogiem.

czwartek, 7 maja 2020

o fotografii bez manipulacji


…sam fakt uwiecznienia dowolnej sceny w aparacie stanowi jej przeobrażenie, a przecież dzieje się to, zanim jeszcze fotografia trafi do tradycyjnej ciemni lub do komputera. Wybór obiektywu, umiejscowienie aparatu, filtry, przysłona i czas naświetlania – wszystko to ma istotny wpływ na sposób zobrazowania sceny.

wtorek, 5 maja 2020

granica między sztuką a rzemiosłem


Gdy zaczniesz zastanawiać się, w jaki sposób światło może wpłynąć na wygląd sceny bądź też jakim zmianom mogłaby ona ulec, jeśli zostałaby oświetlona w inny sposób, niejako automatycznie przestaniesz myśleć w kategoriach dokumentowania, a zaczniesz raczej interpretować to, co widzisz. Nie będziesz starał się już przede wszystkim pokazać na zdjęciu tego, co widziałeś, lecz raczej swoją reakcję. (…) Krótko mówiąc, zaczniesz używać fotografii jako sposobu na wyrażenie siebie.

niedziela, 3 maja 2020

Wojna pustynna à la Irak po polsku, czyli Distortion Cezarego Zbierzchowskiego



Distortion

Cezary Zbierzchowski

czyta: Filip Kosior
wydawnictwo: Powergraph/Storyside grudzień 2019
ISBN13: 9788366178212


Sięgając po powieść Distortion pióra polskiego współczesnego pisarza s.f. Cezarego Zbierzchowskiego byłem pełen obaw. Choć nie robiłem żadnego researchu ani o autorze, ani o samej książce, to nie uniknąłem informacji wynikającej z zajawek wydawnictwa, z których się dowiedziałem, że ma to być dzieło w konwencji military fiction z dodatkiem klasycznego SF. Wciąż, mimo upływu lat, na hasło współczesna polska powieść wojenna, oblewam się zimnym potem, mając w pamięci koszmarne wspomnienia z lektury „dzieła” Harosława Jaszka Jak niczego nie rozpętałem. I byłbym pewnie Distortion ominął szerokim łukiem, gdyby nie wysokie oceny na goodreads.com, które skusiły mnie i postanowiłem zaryzykować, choć pozycja w wersji audio, na którą postawiłem, jest dość monumentalna – niemal piętnaście godzin słuchania.


sobota, 2 maja 2020

o perspektywie


Nie ma wątpliwości, że życie i świat są skomplikowane. Fizyczne, psychiczne i środowiskowe czynniki – wszystkie zostawiają na nas swój ślad. Jednakże osobiste nastawienie do czasu jest fundamentem, na którym spoczywają psychologiczne procesy i podstawy. Stosunek do czasu jest niby okulary, przez które ludzie postrzegają świat i go doświadczają.

Paradoks czasu Philip Zimbardo i John Boyd

piątek, 1 maja 2020

Yūko Tsushima "Child of Fortune" - O trudach samotnego macierzyństwa

Yūko Tsushima

Child of Fortune

Tytuł oryginału: Choji
Tłumaczenie: Geraldine Harcourt
Wydawnictwo: Penguin Books
Liczba stron: 152
 
 
 
 
Wydarzenia nieoczekiwane i nagłe na ogół się zapowiadają, chociaż czynią to na tyle dyskretnie, że niemal zawsze czujemy się zaskoczeni, gdy już do nich dojdzie. W nasz żywot wprowadzony zostaje element chaosu, za sprawą którego unaoczniamy sobie fakt, że nasza dotychczasowa egzystencja biegła na tyle jednostajnie, że pojawiły się w niej koleiny rutyny. Zatem nieprzewidziane może stać się asumptem do tego, by na swój byt spojrzeć nieco uważniej i poświęcić chwilę czasu na ustalenie, dlaczego znajdujemy się akurat w takim, a nie innym położeniu. Intrygujący portret kobiety, której przytrafiła się tego typu sytuacja możemy odnaleźć w powieści Child of Fortune, pióra Yūko Tsushimy (1947 – 2016), japońskiej pisarki, eseistki i krytyczki, laureatki wielu literackich wyróżnień.