wtorek, 7 kwietnia 2020

Zabij wszystkich Obcych! czyli ponadczasowe ufoki




UFO: ENEMY UNKNOWN

(X-COM: UFO DEFENCE)


Jest coś urzekającego w rzucie izometrycznym i szczerze mówiąc od zawsze przedkładam gry oparte na tym rozwiązaniu i grafice rastrowej ponad gry wykorzystujących grafikę wektorową. Pisałem swego czasu o Jagged Alliance, kultowej serii gier taktycznych (strategicznych z elementami RPG), w którą nadal pasjami grywam, a dziś chciałem przypomnieć inną linię tematyczną poświęconą tym razem wojnie z Obcymi.




1994 rok był to piękny rok w historii gier taktycznych. Wówczas właśnie objawiła się pierwsza część wspomnianej Jagged Alliance oraz gra będąca tematem niniejszego artykułu, czyli UFO: Enemy Unknown (na terenie Ameryki Północnej wydana jako X-COM: UFO Defense) stworzona przez Juliana Gollopa i wydana przez MicroProse.

Fabuła UFO jest prosta: Ziemia została zaatakowana przez Obcych, a Ty masz zrobić z tym całym bałaganem porządek. Na początku jest nieco pod górkę, gdyż dostajesz do dyspozycji dość siermiężną bazę i możesz polegać tylko na tradycyjnych ziemskich technologiach nie odbiegających wiele od dnia dzisiejszego. Twoje działania będą przebiegać w trzech trybach. Pierwszy to rozbudowa bazy i wszystko, co się w niej dzieje, od szkolenia żołnierzy i leczenia rannych po produkcję sprzętu i badania naukowe. Drugi to przechwytywanie UFO, transport żołnierzy w rejony zaatakowane przez Obcych i na miejsca, w których rozbiły się zestrzelone pojazdy Obcych. O ile te dwa tryby rozgrywać będziesz w czasie rzeczywistym (z możliwością aktywnej pauzy), to tryb trzeci, najważniejszy, czyli spotkania oko w oko z Obcymi, będzie przebiegać w turach. Zabijać i brać do niewoli ufoków będziemy mogli zarówno w zestrzelonych UFO, w miejscach lądowania i ataku ufoków oraz w ich własnych bazach, gdy już je wykryjemy. Czasami zdarzy się też najmniej przyjemny rodzaj starcia, czyli bronienie własnej bazy.




Grafika na screenach może się wydawać przerażająco uboga, ale wierzcie mi – już po kilku minutach gry w ogóle przestaniecie to zauważać. Jest na tyle wyraźna, że widać nie tylko, kto swój, kto obcy, a kto cywil, ale również jaki to Obcy, co trzyma żołnierz, jak również co ma na sobie.





Elementy RPG ograniczają się do wpływu wyszkolenia i doświadczenia na charakterystykę żołnierzy, ale mają one potężny wpływ na ich wartość bojową.
Gra jest już prehistoryczna, a jednak wszystkie elementy otoczenia ulegają przekształceniu pod wpływem działania broni, stosownie do jej mocy i właściwości. Jedynym mankamentem, choć niewielkim, jest fakt, że budynki jako całość nigdy się nie zapadają, choć z drugiej strony zniszczenie stropu sprawia, że stojący piętro wyżej spadają, a zniszczenie ścian odsłania wnętrze i można z budynku wyskoczyć nawet z piętra. Można też wyjść na dach, itd.

W miarę postępu gry Obcy wprowadzają do akcji przeciw Ziemianom coraz to nowe, groźniejsze rasy swych żołnierzy i coraz to potężniejsze rodzaje broni oraz uzbrojenia. Na szczęście gracz, jeśli wszystko dobrze rozegra, będzie rozwijał równocześnie zarówno technologie wywodzące się z ziemskiej nauki, jak i te odkryte w wyniku badania artefaktów Obcych. Kluczowe są również „badania” żywych ufoków wziętych do niewoli.




Rozgrywka kończy się zwycięstwem gracza, jeśli zdoła on uzyskać informacje na temat lokalizacji głównej bazy Obcych na Marsie i ją zniszczyć. Zwycięstwo ma jednak gorzki posmak – przed zniszczeniem centrum ufoków wysyłają oni w stronę Ziemi dziwny sygnał.

W grę można grać nieskończoną ilość razy. Wieczną atrakcyjność zapewnia losowość plansz taktycznych, które praktycznie się nie powtarzają, oraz losowość ustawienia Obcych w obiektach o stałej konstrukcji (poszczególne typy UFO). Taktyka ufoków, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, też potrafi nieźle zaskoczyć i większość graczy bez tajemniej broni zwanej save/load pewnie nigdy by na nie nie weszło.

X-COM:TERROR FROM THE DEEP





Jak wspomniałem, pierwsza gra cyklu kończy się tajemniczym sygnałem, który zapowiada część drugą. Sequel okazał się jeszcze lepszy i dużo oryginalniejszy niż część pierwsza. Tytuł X-COM: Terror From the Deep tłumaczy od razu co się stało. Tajemniczy sygnał wysłany z niszczonej przez Ziemian centrali Obcych na Marsie dociera na Ziemię i budzi do życia statek kolonizacyjny ufoków uśpiony w głębinach oceanu. No i mamy tę samą jazdę co w części pierwszej, tylko wszystko jest lepsze. Ciekawsze rasy ufoków, ciekawsze technologie, większe plansze, zarówno lądowe, jak i pod wodą oraz moje ulubione – walki na pokładach statków cywilnych zaatakowanych przez obcych. Więcej jest incydentalnych lokacji takich jak Atlantyda i w ogóle jest jeszcze bardziej interesująco. Grafika też jest nieco lepsza. Gra kończy się jak zwykle zniszczeniem głównej bazy Obcych, chyba że najpierw to gracz dostanie łupnia.



X-COM: APOCALYPSE





Choć wiki do serii UFO (X-COM) zalicza jeszcze inne gry, dla mnie jedyną kontynuacją powyższych tytułów jest X-COM: Apocalypse z 1997 roku. Tutaj grafika jest już naprawdę wystarczająca nawet jak na dzisiejsze wymagania. Tym razem walczymy z Obcymi tylko w jednym mieście (megapolis Mega-Primus). Wbrew pozorom nie oznacza to, że czegokolwiek jest mniej. Gra jest jeszcze bardziej rozbudowana i skomplikowana.




Grywalność wszystkich trzech tytułów UFO jest podobna do serii Jagged Alliance, a jednak to ta ostatnia, a nie X-COM, jest nadal żywą, ewoluującą produkcją, Wynika to chyba z tego, że rozwijanie JA nie wymaga zrobienia od podstaw nowych wersji programu. Fascynaci budują nakładki na oryginalne wersje gry zmieniające je nie do poznania. Zachowując podstawy oryginalnej mechaniki zmienia się wszystko inne – wprowadza tysiące nowych rodzajów broni wraz z odpowiednią amunicją i oprzyrządowaniem, nowe postaci, nowe mapy i nowe linie fabularne, nawet rozdzielczość grafiki. X-COM tych możliwości nie dawał, więc pozostaje nam jedynie zagrać w którąś z oryginalnych trzech wersji tej ponadczasowej gry. Wszystkie gorąco i z pełnym przekonaniem polecam. Na szczęście wszystkie trzy wojny z ufokami można ściągnąć za darmo z internetu jako abandonware i dzięki pracy pasjonatów nawet w wersji ready for Win(dows). Wystarczy kliknąć plik startowy i wszystko samo się odpala – emulator, ustawienia dźwięku i gra. Zapraszam do gry




Wasz Andrew


2 komentarze:

  1. Prześwietna seria gier. Grałem w tę pierwszą część nawet na pierwszym Playstation, choć to była droga przez mękę. Co ciekawe - gra ta ma bardzo aktywną scenę modderską i można pobrać bardzo rozbudowane, przemyślane wersje - włącznie z taką, w której zaczyna się od agencji z dwoma agentami, coś na kształt "Z Archiwum X"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! - nie wiedziałem. Faktycznie! Dzięki :) Trzeba będzie tam pogrzebać ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)