czwartek, 16 kwietnia 2020

Niech się mury pną do góry, czyli Tribal Wars 2



Tribal Wars 2

producent:
InnoGames GmbH

Plemiona (premiera w 2003 roku), po ukazaniu się polskiej wersji w 2006 roku, stały się bardzo popularną u nas grą przeglądarkową. Była to chyba gra, która jako pierwsza upowszechniła w Polsce koncepcję poważniejszych gier w przeglądarce internetowej i przez dłuższy czas była najpopularniejszą z nich. Ja w nią nigdy nie zagrałem, natomiast skusiła mnie Tribal Wars 2, która miała swoją premierę w 2014 i była sequelem Plemion.





Koncepcja zabicia czasu przy pomocy gry w przeglądarce jest całkiem do rzeczy. Taką grę można zwykle uruchomić na każdym komputerze (na przykład w pracy), najczęściej bez instalowania czegokolwiek, co ułatwia usunięcie śladów rozrywki z biurowego sprzętu (wyczyszczenie historii lub gra w trybie incognito). Nie przeczę, że początki mojej znajomości z Tribal Wars 2 wywodzą się z jakiegoś nudnego dnia w pracy.



Gra osadzona jest w klimatach średniowiecznych i trzeba przyznać, że ma tę specyficzną atmosferę, która się z ową epoką kojarzy. Zaczynamy od objęcia w posiadanie słabiutkiego zamku otoczonego drewnianą palisadą i nie wyposażonego ani w niezbędne budynki wewnętrzne czy podzamcze, ani w odpowiednio uzbrojoną i liczną załogę. Na szczęście mamy wystarczający na początek zapas surowców i dobrego nauczyciela. Warto się go słuchać, gdyż w ten sposób rozbudujemy się szybko i harmonijnie oraz nabierzemy doświadczenia w grze.






Wielką zaletą TW2 jest przepiękna grafika oraz duża grywalność. Gra jest zasadniczo darmowa, i to naprawdę, gdyż można grać na najwyższym poziomie bez korzystania z systemu mikropłatności. Za drugim razem, gdy już wiedziałem o co chodzi, w ciągu dwóch tygodni udało mi się zdobyć pozycję w pierwszej dwudziestce graczy w moim świecie gry, choć trzeba przyznać, że sprzyjało mi szczęście. Jak grać, by szybko stać się znaczącym władcą?




Zasadniczo na początku można spokojnie trzymać się kolejności zadań (samouczka) z jedną modyfikacją. Od momentu, gdy uzyskamy pierwszą możliwość ataku na wioski barbarzyńskie, trzeba dbać, by nasze wojska w ogóle nie stały bezczynnie w zamku. Trzeba ich produkować jak najwięcej, głównie najtańszych pikinierów i non stop wysyłać ich na grabieże korzystając z okresu ochronnego, w którym nikt nie może uderzyć na nasz zamek. Taka praktyka cyklicznego najeżdżania wszystkich wiosek w pobliżu nazywa się w społeczności graczy farmieniem. Nie zabraknie nam wtedy surowców na rozbudowę własnej warowni i nabór coraz to lepszych żołnierzy. Nie można tylko pomylić warowni barbarzyńskiej z wioską innego gracza, gdyż wtedy stracimy ochronę. Po tym początkowym okresie niewiele się zmienia, tylko trzeba jak najszybciej zapisać się do mocnego, skorego do walki plemienia. Zastąpi ono tarczę ochronną z początkowego okresu gry, a jeśli nawet ktoś was zaatakuje, gorzko tego pożałuje. Nec Hercules contra plures – nawet bardzo silny gracz nie wygra z całym plemieniem, a raz sfarmiony, zwykle odpuszcza i zaczyna grę od nowa w innym miejscu. Po pierwszym zamku przychodzi drugi, potem trzeci i tak dalej. Budujemy zamki ofensywne i defensywne (mieszane się nie sprawdzają), atakujemy coraz silniejszych graczy, uczestniczymy w działaniach klanowych.




Gra jest niesamowicie wciągająca, zwłaszcza jeśli dobrze nam idzie. W dodatku można grać w nią i w przeglądarce, i przez apkę na smartfonie, więc w każdej chwili możecie wysyłać hordy swych wojowników na nowe podboje.

No właśnie. Farmienie wymaga coraz większej ilości czasu by utrzymać dynamikę wzrostu swojego królestwa zapewniającego dalszy rozwój coraz większej liczby zamków i co najmniej utrzymanie osiągniętej pozycji w rankingu. Oczywiście są pewne rozwiązania na czas, gdy jesteśmy niedostępni, ale to tylko minimalizacja strat.

Im więcej macie, tym więcej czasu gra od Was wymaga, a głupio odpuścić, gdy się już coś osiągnęło. I tu jest pułapka. Stajecie się jeśli nie nałogami, to niewolnikami gry. W dodatku po pewnym czasie zauważacie, że tak naprawdę wszystko polega przede wszystkim na bezmyślnym, mechanicznym farmieniu.

Pożegnałem się więc z Tribal Wars 2, raczej z powodu zrozumienia tego, jak wiele dla tej gry trzeba poświęcić, niż z tego, iż mi się znudziła, ale kto wie czy wytrwam i już nigdy do niej nie wrócę.

Ciekawostką jest fakt, że pomimo dominacji TW2, serwery Plemion nadal są czynne i wciąż wielu jest takich, którzy nadal grają i w pierwszą wersję gry.

Sam nie wiem, czy mogę powiedzieć, że bardzo polecam, czy też, że bardzo przed tą grą przestrzegam.


Wasz Andrew



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)