poniedziałek, 30 kwietnia 2018

O Lalce Prusa trochę inaczej



Lalka

Bolesław Prus

wydawnictwo: Biblios
czytają: Tomasz Bielawiec (narracja i postaci drugoplanowe), Jacek Król (S. Wokulski), Jan Wojciech Krzyszczak (I. Rzecki), Katarzyna Skoniecka (I. Łęcka)
czas trwania: 33 godziny 5 minut



Lekturą marca i kwietnia roku 2018 w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki była Lalka Bolesława Prusa. Dla większości klubowiczek i klubowiczów stało się to okazją do odświeżenia sobie dawnej lektury szkolnej i spojrzenia na nią z innej niż kiedyś perspektywy uwzględniającej upływ czasu oraz nieodłącznie z nim związane nowe doświadczenia, dla mnie zaś, którym się od tej lektury w liceum wymigał, zadowalając się jedynie serialem telewizyjnym oraz poznaniem pierwszego rozdziału pierwszego, środkowym rozdziałem środkowego i ostatnim rozdziałem ostatniego* tomu, była to po prostu rzecz nowa.



piątek, 27 kwietnia 2018

Olav Duun "Ludzie i żywioły" - Godzina próby

Ludzie i żywioły

Olav Duun

Tytuł oryginału: Menneske og maktene
Tłumaczenie: Beata Hłasko
Wydawnictwo: Poznańskie
Liczba stron: 225
 
 
 
 
Istota ludzka to stworzenie butne i dumne, które przejawia tendencje do bezrozumnej wiary we własną siłę i potęgę. Przeświadczenie to pleni się niczym bujny chwast do momentu, kiedy człowiekowi przyjdzie zmierzyć się z tym, co wymyka się dotychczasowym doświadczeniom. Wyrzuceni z kolein rutyny, postawieni w obliczu zjawiska, którego złożoność i wielkość wymyka się naszemu pojmowaniu, ze zgrozą uświadamiamy sobie własną małość. O tym, że nie jesteśmy wszechmocni, ba, że nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować nawet naszego losu regularnie przypomina nam m.in. przyroda, która w mgnieniu oka potrafi zniszczyć to, co wznosiliśmy przez tyle lat – nasze fizyczne dziedzictwo oraz poczucie bezpieczeństwa. O tym jak bezwzględna i surowa może być natura oraz jak słaby i bezbronny jest człowiek, który musi się z nią skonfrontować możemy przekonać za sprawą lektury książki Ludzie i żywioły, pióra norweskiego pisarza Olava Duuna (1876 – 1939).

wtorek, 24 kwietnia 2018

piątek, 20 kwietnia 2018

Alejo Carpentier "Eksplozja w katedrze" - Kiedy świat drży w posadach

Eksplozja w katedrze

Alejo Carpentier

Tytuł oryginału: El siglo de las luces
Tłumaczenie: Kalina Wojciechowska
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 512
 
 
 
Człowiek, szczególnie młody, którego światopogląd dopiero rozkwita, kształtując się pod wpływem warunków i otoczenia, w jakich przyszło mu wzrastać, mniej lub bardziej świadomie poszukuje wzorców, autorytetów czy też nauczycieli. Ich rola sprowadza się do ukierunkowania formującej się osobowości oraz subtelnego stymulowania intelektualnego fermentu – nierzadko człowiek cieszący się naszym uznaniem, jest także przewodnikiem, wprowadzającym nas do świata idei, przy okazji uświadamiającym nam złożoność rzeczywistości, z którą stykamy się na co dzień. Ale postać mistrza nie zawsze jest jednoznaczna, o czym przekonują się bohaterowie powieści Eksplozja w katedrze, pióra Alejo Carpentiera (1904 – 1980), kubańskiego pisarza, autora m.in. Harfy i cienia oraz Wojny czasu.

polskie obozy koncentracyjne, czyli robienie z ludzi idiotów




Polskie obozy koncentracyjne to zwrot penalizowany przez polskie prawo, gdyż podobno sugeruje, że Polacy są odpowiedzialni za powstanie i funkcjonowanie owych obozów. Nie będę komentował poziomu umysłowego osób, które mogą się poddać takiej sugestii, podobnie jak tych, którzy sławetną nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej przygotowali, popierali i w życie wprowadzili. Zwrócę tylko uwagę na pewien fakt, który stawia całą tę szopkę w odpowiednim świetle.


Analogia jest jedną z podstawowych metod stosowania prawa i uczą się o tym wszyscy, którzy nie zakończyli edukacji na poziomie obowiązkowym dla największych nawet matołów. Można się zresztą jej dorozumieć i bez żadnej wiedzy, więc nawet brak wykształcenia nikogo nie tłumaczy. Skoro więc zwrot

polskie obozy koncentracyjne jest mylący i jego używanie ma być karane, to i zwrot

warszawskie getto jest mylący i musi być zakazany, gdyż, stosując analogię, sugeruje, iż to Warszawiacy są odpowiedzialni za powstanie i funkcjonowanie owego getta.

Mądrość naszych ustawodawców nie przestaje mnie zadziwiać!

W dodatku, wbrew mniemaniu znakomitej większości Polaków, we wspomnianej nowelizacji nie ma literalnie wymienionych zakazanych sformułowań, a więc i zwrotu polskie obozy koncentracyjne, a skoro tak, to tym bardziej, jeśli jeden zwrot jest penalizowany, to i inne, analogicznie sformułowane, także być powinny. Chyba, że to po prostu kolejny element państwa na niby.

Wasz Andrew


czwartek, 19 kwietnia 2018

Jaka szkoda

Wstyd to potężna broń, ale działa tylko wtedy, gdy wszyscy przestrzegają reguł. Nikt nie był ponad prawem, a widok senatora odbierającego piętnaście batów za dorabianie się na wojnie czynił dla zwalczania przestępczości znacznie więcej niż postawienie policjanta na każdym rogu.

Max Brooks - World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników

Jaka szkoda, że w rzeczywistości ten tok myślenia udaje się zastosować tak rzadko i tak krótkotrwale...

wtorek, 17 kwietnia 2018

Magda Szabó "Piłat" - Międzypokoleniowa cisza

Piłat

Magda Szabó

Tytuł oryginału: Pilátus
Tłumaczenie: Olga Wybranowska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 275
 
 
 
 
Człowiek to szalenie skomplikowana istota, na której rozwój wpływ ma cały szereg czynników. W kształtowaniu się osobowości niepoślednią rolę odgrywa pula genowa, jaką dany osobnik został obdarzony, ale nie mniej istotne są warunki, w których przyszło mu się wychowywać. W równie sporym stopniu charakter człowieka wykuwany jest przez czas, który niesie ze sobą szereg doświadczeń – zarówno traumatycznych momentów jak i chwil radości oraz szczęścia. Wszystko to sprawia, że dana jednostka to istota niepowtarzalna i wyjątkowa. Tyle, że ceną za ten indywidualizm bardzo często bywają problemy w próbach komunikacji z drugim człowiekiem. O tym jak trudny może być kontakt pomiędzy kobietami z różnych pokoleń przekonuje nas choćby Magda Szabó, węgierska pisarka (1917 – 2007), autorka powieści Piłat.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

piątek, 13 kwietnia 2018

Amos Oz "Dotknij wiatru, dotknij wody" - Realizm magiczny w kibucu

Dotknij wiatru, dotknij wody

Amos Oz

Tytuł oryginału: La-ga'at ba-maim, la-ga'at ba-ruah
Tłumaczenie: Danuta Sękalska-Wojtowicz
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 160
 
 
 
 
Żyd Wieczny Tułacz. Kim jest ów nieszczęśliwy osobnik? Czy to Izraelita, który znieważywszy samego Jezusa, kiedy ten dźwigał krzyż na ramionach w trakcie swej ostatniej wędrówki na Miejsce Czaszki, zwane też Golgotą, ukarany został nieskończoną poniewierką po świecie? A może to człowiek, który w trudnych do ustalenia okolicznościach zwiódł i w konsekwencji zgubił śmierć, w efekcie czego błąka się gdzieś po ziemskim padole, ze znudzeniem przyglądając się cudzemu życiu i samemu oczekując na nadejście czasów ostatecznych? A może Żyd Wieczny Tułacz to tylko rola, w którą w danym miejscu i czasie wciela się najbardziej odpowiednia ku temu postać? Jak choćby żydowski nauczyciel nazwiskiem Pomeranz, genialny matematyk i fizyk, zdolny muzyk oraz – co chyba oczywiste, jeśli uwzględnić panujące stereotypy – zegarmistrz, którego losy, na kartach swej powieści Dotknij wiatru, dotknij wody, kreśli izraelski mistrz pióra Amos Oz.

wtorek, 10 kwietnia 2018

Yōko Ogawa "Muzeum ciszy" - Pomiędzy pasją, a obsesją

Muzeum ciszy

Yōko Ogawa

Tytuł oryginału: Chinmoku Hakubutsukan
Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 296
 
 
 
 
Po śmierci danej osoby, w przestrzeni w której dotychczas ona egzystowała, powoli, acz nieubłaganie zalęga się pustka. Zniknięciu, odejściu, towarzyszy też cisza, która boleśnie uświadamia nam, że człowiek jest istotą podlegającą bezwzględnym prawom entropii – nasza bytność na ziemskim padole jest ściśle określona i limitowana, a kiedy już następuje jej kres, tym, co po nas pozostaje są wspomnienia oraz materialne przedmioty, którymi otaczaliśmy się za życia. Ale czy rzeczy fizyczne mogą być nośnikami pamięci o ludziach? A jeśli tak, to co by się stało, gdyby zebrać całą ich kolekcję? Gdyby zbudować galerię złożoną z gratów, których właściciele umarli, czy ich duch zacząłby unosić się w pomieszczeniu, gdzie zostały one stłoczone? Odpowiedzi na niektóre z tych pytań odnaleźć możemy w utworze Muzeum ciszy, pióra japońskiej pisarki Yōko Ogawa, która polskiemu czytelnikowi jest już znana za sprawą Miłości na marginesie.

piątek, 6 kwietnia 2018

Wojciech Kurtyka "Chiński maharadża" - Wyznania mistrza

Chiński maharadża

Wojciech Kurtyka

Wydawnictwo: Góry Books
Liczba stron: 120
 
 
 
 
 
 
Człowiek to istotna przewrotna i nieodgadniona, której myśli nie sposób zgłębić. O naturze pełnej przekory i hardości najlepiej świadczą tendencję do tego, by gnać za tym, co odległe, by pragnąć tego, czego nie sposób uchwycić, by podążać za trudnym do wyrażenia zewem, którego tchnienie szepcze do najmroczniejszych odmętów duszy – jedną z odmian takiej szaleńczej pogoni za trudną do uchwycenia w karby słów pasją jest górska wspinaczka. Na czym jednak polega jej fenomen – czy to rodzaj wyzwania rzuconego przyrodzie; fascynacja chwilowym, ale często złudnym poczuciem własnej potęgi, wręcz nieśmiertelności; konieczność udowodnienia czegoś samemu sobie czy też jeszcze coś innego? Zapewne ilu wspinaczy, tyle wyjaśnień i tłumaczeń, ale niewątpliwie fascynującą sprawą jest możliwość poznania zdania na ten temat jednego z najwybitniejszych polskich himalaistów. A taką właśnie sposobność uzyskuje czytelnik, który zdecyduje się sięgnąć po Chińskiego maharadżę autorstwa Wojciecha Kurtyki (1947), żywej legendy światowego himalaizmu.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Max Brooks - World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników




Max Brooks


World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników

tytuł oryginału: World War Z. An Oral History of the Zombie War
tłumaczenie: Leszek Erenfeicht
wydawnictwo: Zysk i S-ka 2013
liczba stron: 544


audiobook:
czyta: Piotr Grabowski
długość:15 godzin 48 minut



Do książki Maxa Brooksa* World War Z. Światowa wojna zombie w relacjach uczestników przygotowywałem się już od dłuższego czasu. Nie, nie poprzez czytanie recenzji, bo tego zwykle nie czynię, a poprzez dostrojenie mentalne do tematu zombie, za którym szczególnie nie przepadam. No i przyszedł ten dzień, a mój wybór padł na wersję audio w interpretacji Piotra Grabowskiego.