poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Inne wcielenie Kinga




Richard Bachman (Stephen King)

Ostatni bastion Barta Dawesa

tytuł oryginału ROADWORK (1981)

Tłumaczenie: Maciejka Mazan

Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz S.C. Warszawa 2015


Sam nie wiem, co mną kierowało, gdy z biblioteki zabierałem do domu Ostatni bastion Barta Dawesa. Może, gdybym zwrócił uwagę na nieciekawe nazwisko stojące za słowem bastion, albo to, iż Stephen King napisał to pod pseudonimem Richard Bachman, pomyślawszy o możliwych przyczynach i reperkusjach tych drobiazgów, rozmyśliłbym się w ostatniej chwili. Z drugiej jednak strony, zawsze doceniałem niepoślednią wirtuozerię pióra Kinga którą, tak jak w prześwietnej Ręce mistrza, całkiem niepotrzebnie psuje kanon, w jakim pisarz zwykle tworzy, czyli horror, wymagający wprowadzenia zjawisk nadprzyrodzonych i sprawiający, iż powieści do połowy wręcz rewelacyjne, później stają się najczęściej (na szczęście na zawsze) infantylne i żałosne. Może więc i tak zabrałbym Bastion Barta do domu, by zobaczyć jak wypada King bez fantastyki. Właśnie to odejście od zwykłej linii programowej, czyli od horroru, kazało początkowo Mistrzowi wydawać Ostatni bastion pod pseudonimem.



sobota, 29 sierpnia 2015

Batlle Isle 2

Jakiś czas temu pisałem o komputerowej grze History Line 1914-1918 w pełni zasługującej na miano kultowej. Do dziś jest to tytuł znany bardzo dobrze wśród miłośników strategii i, pomimo lawinowego wręcz rozwoju informatyki oraz rynku gier komputerowych, nadal wielu graczy do niej powraca. Teraz chciałbym przypomnieć grę, której silnik i założenia wykorzystano przy tworzeniu HL, czyli Battle Isle.


W 1990 roku, a więc w zamierzchłej informatycznej prehistorii, niemiecka firma Blue Byte Software, wydała grę Battle Isle. Na heksagonalnej mapie uwzględniającej wpływ wysokości, przeszkody wodne, obiekty urbanizacyjne i inne atrakcje, przedstawiono powierzchnię fikcyjnej planety Chronos, której mieszkańcy dysponują, sądząc po dostępnym arsenale, technologami na poziomie nieco przewyższającym nasz obecny. Jak wspomniałem, gra osiągnęła wielki sukces komercyjny (ciekaw jestem czy w Polsce kupiono w tamtym czasie chociaż jedną oryginalną kopię) i w 1993, idąc za ciosem, wypuszczono History Line, a w 1994 Battle Isle 2. Potem zresztą ukazywały się ciągle nowe wariacje tej ostatniej, którą się bliżej zajmiemy.




piątek, 28 sierpnia 2015

Kwestia odpowiedzialności, czyli "Krakatit"

Krakatit

Karel Čapek

Tytuł oryginału: Krakatit
Tłumaczenie: Emilia Witwicka
Wydawnictwo: Śląsk
Liczba stron: 316
 
 
 
 
Masa oraz energia to wielkości fizyczne, które są ze sobą powiązane w sposób nierozerwalny niczym yin i yang – pochodzące z antycznej filozofii chińskiej dwie pierwotne, przeciwstawne, lecz uzupełniające się siły, wypełniające cały Wszechświat. Masa, czyli objawianie się materii poprzez zjawisko bezwładności może w szczególnych warunkach przybrać formę kwantów promieniowania, z drugiej zaś strony energia posiada bezwładność. Idąc dalej, dowiedziono (a zrobił to nie byle kto, bo sam Albert Einstein), że gdyby masę dowolnej substancji całkowicie i zupełnie przekonwertować w energię, to ilość powstałej energii byłaby dana wzorem:
E = m×c2
gdzie: E – energia, m – masa spoczynkowa ciała, c – prędkość światła, wynosząca 300 000 km/s.
Powyższe równanie, często określane mianem wzoru Einsteina, zostało sformułowane w 1905 roku i niemal z miejsca odbiło się głośnym echem po całym świecie. Na rewelację żywo zareagowały nie tylko środowiska naukowe, ale również artystyczne. Z szybkich kalkulacji wynika, że ciało o masie spoczynkowej równej 1 g, skrywa w sobie … 90 teradżuli (9×1013 J) energii! Dla porównania Słońce w ciągu jednej sekundy emituje 4×1026 dżuli energii. Potencjał, nad którego wyzwoleniem głowił się nie jeden uczony (ludzkość do dziś nie jest go w stanie w pełni wykorzystać – we współczesnych elektrowniach atomowych stosowane jest zjawisko rozpadu promieniotwórczego, gdzie energia pochodzi z rozpadu wiązań i stanowi niewielki ułamek tej, jaka zostałaby wyzwolona przy całkowitej anihilacji), błyskawicznie zaczął oddziaływać także na literaturę, o czym można przekonać się na podstawie lektury dzieła Krakatit, autorstwa czeskiego pisarza Karela Čapka.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Narodziny buntowniczki




Suzanne Collins

W pierścieniu ognia

tytuł oryginału: Catching Fire
tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
cykl: Igrzyska śmierci (oryg. The Hunger Games) tom 2
wydawnictwo: Media Rodzina 2009



Opisując wrażenia z pierwszej części trylogii pióra Suzanne Collins Igrzyska śmierci pod tym samym tytułem nie uniknąłem, bo chyba nie jest to możliwe, gdy się już obie powieści poznało, analogii i porównań z pierwszą częścią później napisanej przez Joelle Charbonneau serii trzech powieści Testy, z których pierwsza, podobnie jak u Collins, nosi taki sam tytuł jak i cały cykl. Oba pierwsze tomy oceniłem jako zdecydowanie warte przeczytania, przy czym jednak, ze względu na poważniejsze potraktowanie prawideł psychologii społecznej i mniej uproszczeń nie tylko na tym polu, nieco wyżej postawiłem jednak następcę, niż pierwowzór. Sięgając po tom drugi Igrzysk, czyli W pierścieniu ognia, byłem więc ciekaw nie tylko, czy udało się autorce utrzymać poziom z pierwszej powieści, ale i jak wypadnie w porównaniu z drugą częścią cyklu Charbonneau zatytułowaną Samodzielne studia.




piątek, 21 sierpnia 2015

Odbiorca - (współ)kreator, czyli kilka słów o książce "Dzieło otwarte"

Dzieło otwarte. Forma i nieokreśloność w poetykach współczesnych

Umberto Eco

Tytuł oryginału: Opera aperta: formae indeterminazione nelle poetiche contemporanee
Tłumaczenie: Jadwiga Gałuszka, Lesław Eustachiewicz, Alina Kreisberg, Krzysztof Żaboklicki
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 352
 
 
Geniusz to osoba wykraczająca poza okres, w którym przyszło mu egzystować. Jego wielkość sprawia, że bardzo często jego działalność, czy to naukowa czy artystyczna, jest negowana, bądź umniejszana, tak by można ją było zmieścić w ciasnych ramach ówczesnych umysłów. Sytuacja nie jest obca także literackim tuzom – dobrym przykładem jest choćby osoba Stanisława Lema, którego najczęściej określa się mianem pisarza science fiction. Wyrażenie jest o tyle niefortunne, że Lem regularnie posługiwał się science fiction, ale jego literacka twórczość i zagadnienia w niej poruszane wybiegały daleko poza granice gatunku, śmiało wkraczając na pole ontologii, metafizyki, etc. Ale Stanisław Lem to także filozof, językoznawca, felietonista oraz autor interesujących powieści obyczajowych (Szpital przemienia) czy kryminalnych (Sknocony kryminał, Katar, Śledztwo). Podobnie rzecz ma się z Umberto Eco, który w powszechnej opinii znany jest za sprawą książki Imię róży. Rzadko wspomina się, że Włoch to również wybitny filozof, eseista oraz semiolog. O nieprzeciętnym talencie językoznawczym tego wszechstronnego artysty i badacza można przekonać się dzięki lekturze Dzieła otwartego – jednej z najgłośniejszych publikacji Umberto Eco z 1962 roku, która w Polsce ukazała się w 1973 roku, a w roku 2008 doczekała się wznowienia na łamach oficyny W.A.B.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

W pogoni za szczęściem




W pogoni za szczęściem

tytuł oryg. The Pursuit of Happyness
premiera 2006 (Polska 2007)
reżyseria: Gabriele Muccino
scenariusz: Steve Conrad

Co pewien czas na różnych kanałach naszej telewizji wyświetlany jest film pod niezbyt chyba chwytliwym tytułem W pogoni za szczęściem. Obejrzałem go przypadkiem – akurat nie było niczego innego, czego jeszcze bym nie oglądał, a co rokowałoby na interesujące, a na książkę ani tym bardziej aktywną formę spędzenia czasu akurat nie miałem nastroju. Ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.

Obraz został nakręcony podstawie książki Christophera Gardnera pod tym samym tytułem. Jest to opowieść o życiu autora, czyli powieść i film oparte na faktach.



niedziela, 16 sierpnia 2015

Głodowe igrzyska




Suzanne Collins

Igrzyska śmierci

tytuł oryginału: The Hunger Games
tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
cykl: Igrzyska śmierci (tom 1)
wydawnictwo: Media Rodzina 2012



Suzanne Collins jest znaną amerykańską pisarką, której twórczość nakierowana była na najmłodszych odbiorców, aż do czasu, gdy w 2008 roku opublikowała powieść Igrzyska śmierci rozwiniętą potem w trylogię pod tym samym tytułem, która przyniosła jej prawdziwie międzynarodową sławę. Pokutuje u nas twierdzenie, iż ten ostatni cykl powieściowy jest adresowany tylko do młodzieży, lecz mnie ta teza nie przekonuje. Ale po kolei.

O Igrzyskach śmierci dowiedziałem się, gdy opublikowałem recenzję świetnej powieści Testy (The Testing) Charbonneau Joelle. W komentarzach do mojego tekstu niektórzy zarzucali Testom wtórność wobec Igrzysk. Postanowiłem sobie, że sięgnę kiedyś po powieść Suzanne Collins i zobaczę, jak się sprawy mają. No i właśnie nadszedł ten czas.





sobota, 15 sierpnia 2015

Jedna Polska, dwa światy



Dziś miała być kolejna recenzja, lecz będzie co innego. Myślałem, że do wszystkiego w Polsce już się przyzwyczaiłem, że nic mnie nie zadziwi, ale się myliłem. I nie wytrzymałem. W naszym kraju mamy coś, co nazywam Polskim Pendolino - mamy wszystko to, co gdzie indziej, tylko że na ogół różni się drobnym, lecz najbardziej znaczącym szczegółem od tego, co myślą wszyscy na całym świecie patrząc na coś i wymawiając jakąś nazwę. Pendolino (z wł. „wahadełko”) to rodzina włoskich elektrycznych zespołów trakcyjnych o prędkościach maksymalnych od 200 do 250 km/h. Mamy? Mamy! Ale inne niż wszyscy. Bo funkcja, która jest wyróżnikiem tej konstrukcji, i od której nazwa pochodzi, w Polsce nie działa*. I tak w niezliczonych aspektach naszej rzeczywistości, zwłaszcza tych najważniejszych, bo odpowiedzialnych za procesy regulacyjne w społeczeństwie, państwie, ekonomii, itd. W dodatku mamy w Polsce dwa światy - deklarowany i rzeczywisty. Tu też można wymieniać w nieskończoność. Dotąd jednak, jak się okazuje błędnie, myślałem, że współistnienie tych dwóch sprzecznych światów wymaga ich rozdzielenia - ksiądz nie może publicznie przyznać się do spłodzenia w trakcie pełnienia posług kapłańskich grupki dzieci, choć może do nich publicznie mówić „synu” i „córko”, urzędnik PIP jadący co dzień obok pola należącego do jego krewnego, który nikogo nigdy nie zatrudniał, może widzieć dwudziestu robotników rolnych zasuwających przy zbiorach, ale nie może na ten temat napisać oficjalnego dokumentu w pracy, itd. Ale okazuje się, że niedługo dojdziemy do takiego stopnia społecznego zakłamania, że i ten rozdział pozostanie tylko urokliwym wspomnieniem. W ostatnim programie z cyklu Kuchenne rewolucje właściciel restauracji bez najmniejszego cienia krępacji, wręcz z dumą, oświadczył Marcie Gessler, że kelnerka może u niego zarobić nawet 3 zł za godzinę, a kucharz nawet 5! I w dodatku z dalszej wypowiedzi wynikało, iż uważa, że to i tak za dużo. I co? I nic.


piątek, 14 sierpnia 2015

Intymność czasu wojny, czyli "Pewna prywatna sprawa"

Pewna prywatna sprawa

Beppe Fenoglio

Tytuł oryginału: Una questione privata
Tłumaczenie: Krystyna i Eugeniusz Kabatcowie
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 123
 
 
 
 
Wojna to czas intensywnego zamiatania śladów teraźniejszości – tej bliskiej, ciepłej, dobrze znanej i wydawać by się mogło, trwałej i stałej, która gwałtownie zmienia się w kurz przeszłości. Człowiek zostaje nagle i niespodziewanie odcięty od swoich korzeni, wyrwany z bezpiecznej rutyny dnia codziennego, a wszelkie rzeczy tracą swoją pierwotną wartość. Dotychczasowe zasady oraz reguły albo odchodzą w zapomnienie, albo przybierają postać znacznie surowszą i bardziej bezwzględną. Ludzkość zyskuje znakomitą sposobność, by zaprezentować wszelakiej maści przywary, słabości, jak również małość i podłość. Sama natomiast wojna jest chciwa i łapczywa, domagając się zarówno krwi ofiar jak i powszechnej atencji. Pozostaje ona na ustach wszystkich czy to poprzez lament matek, które grzebią swoich synów, jak również poprzez przeraźliwe jęki gwałconych kobiet, krzyki skargi umęczonych cywili, stęsknionych za prowadzoną dotychczas nudną egzystencją, przez przekleństwa młodych ludzi, zmuszonych by ginąć na obcej ziemi, w imię równie obcych jak i abstrakcyjnych idei. Są jednak kwestie, w obliczu których nawet wojna schodzi na dalszy plan, co świetnie ukazał Beppe Fenoglio w swojej powieści zatytułowanej Pewna prywatna sprawa.

czwartek, 13 sierpnia 2015

O potrzebie wielkich idei






Sakralna kultowość uwodzi miliony baranów, bo jej główny nakaz to kompletna rezygnacja z własnego myślenia gwoli akceptowania „prawd objawionych” i dogmatów, żyjątka hodowlane zawsze kierują się rozkazem. Osoby, które nie chcą podążać wedle rozkazów, bo wolą myśleć samodzielnie, stanowią mniejszość.


Waldemar Łysiak Satynowy magik

środa, 12 sierpnia 2015

O pomocy dla Afryki




Codziennie przed rozpoczęciem pracy zakonnice kładły na stole pięć strzykawek, którymi wykonywały iniekcję. Zużywały pięć igieł dziennie, obsługując setki ludzi w ambulatorium i klinice położniczej. Od czasu do czasu zakonnice i lekarze opłukiwali igły w misce z ciepłą wodą, by zmyć z nich krew, najczęściej jednak robili zastrzyki jeden po drugim, przechodząc od pacjenta do pacjenta i mieszając krew z krwią.


Realia pierwszego zidentyfikowanego ataku Ebola Zair w 1976 opisane w książce
Richarda Prestona Strefa skażenia

wtorek, 11 sierpnia 2015

O sile wirusów



...wirus (...) jest odporny na zmiany w ekosystemach. Wirus (...) i inne pojawiające się drobnoustroje przeżywają zagładę tropikalnej biosfery, ich zmiany są bowiem szybsze od zmian w ekosystemach. Wirusy muszą wykazywać zdolność uciekania w porę, jeżeli niektóre z nich istnieją od czterech miliardów lat. Nasuwa się tu porównanie ze szczurami uciekającymi z tonącego okrętu.

Richard Preston Strefa skażenia

niedziela, 9 sierpnia 2015

Żeglarz




Clive Cussler

Żeglarz

tytuł oryginału: Navigator
tłumaczenie: Maciej Pintara
cykl: Kurt Austin (tom 7)
Wydawnictwo: Amber 2011



Plażowanie nie jest moją ulubioną rozrywką. Zwykle, jeśli już muszę w czymś takim uczestniczyć, korzystam z kosza i oferowanego przezeń chłodnego cienia. Oczywiście uzupełnieniem takiego zestawu wakacyjnego musi być książka. Przypadkowo, czyli z braku laku, padło na Żeglarza Clive’a Cusslera w wersji z serii wydawniczej Bestsellery do kieszeni. Paperbookowa seria okazała się w tym razem całkiem solidnym produktem, nawet w porównaniu do niektórych wydań z ambicjami. Miękka, ale solidna okładka odporna na działanie czytelnika, brak wylatujących kartek, no i co najważniejsze – naprawdę znikoma ilość śladów chochlika drukarskiego.




piątek, 7 sierpnia 2015

O tym się mówi, czyli "Temat na pierwszą stronę"

Temat na pierwszą stronę

Umberto Eco

Tytuł oryginału: Numero zero
Tłumaczenie: Krzysztof Żaboklicki
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 160








Stwierdzenie, że media są czwartą władzą jest truizmem, którego znaczenie zdaje się jednak umykać zdecydowanej większości społeczeństwa. Sprowadzenie tego oczywistego faktu do formy wyświechtanego sloganu powoduje, że zagadnienia dotyczące siły oddziaływania prasy, radia, telewizji oraz Internetu na kwestie światopoglądowe oraz kształtowanie się wzorców i zachowań społecznych zostają zepchnięte na margines. Określenie czwarta władza wynika z faktu, że media sprawują funkcje kontrolne wobec pozostałych monteskiuszowskich władz, czyli wykonawczej, ustawodawczej oraz sądowniczej. Oznacza to, że przynajmniej z założenia, media dbają o rzetelne i uczciwe wykonywanie obowiązków władzy publicznej poprzez ujawnianie i nagłaśnianie zachowań nieakceptowanych, nieetycznych czy niezgodnych z prawem, chroniąc tym samym obywateli przed nadużyciami polityków, nie dopuszczając do korupcji czy defraudacji środków publicznych. Media spełniają także rolę informacyjną – istotą środków masowego przekazu jest przedstawienie najistotniejszych wydarzeń, próba docieczenia ich przyczyn oraz przewidzenia następstw. Tyle, że świat, obecnie rozpatrywany jako globalna wioska, to niekończące się morze tematów, nad którymi warto się pochylić. Zatem jakie wypadki są godne uwagi, o których incydentach należy wspomnieć, a o jakich epizodach wystarczy zaledwie napomknąć? Jak klucz obrać, szczególnie wtedy, kiedy bardziej niż opisywać zamierza się kreować? Sporo interesujących odpowiedzi na powyższe pytania można odnaleźć w najnowszej powieści autorstwa Umberto Eco, zatytułowanej Temat na pierwszą stronę.

środa, 5 sierpnia 2015

Milimetr od śmierci




Richard Preston


Strefa skażenia

tytuł oryginału: The Hot Zone
tłumaczenie: Jerzy Kuryłowicz
wydawnictwo: SQN Kraków 2015
liczba stron: 320



Co pewien czas, zwykle tylko przez dzień lub najwyżej kilka, media karmią nas katastroficznymi wizjami zagłady w następstwie pandemii grypy lub innego paskudztwa. Impulsem do fali takich newsów bywa zwykle wybuch jakiejś miejscowej zarazy, najczęściej bardzo ograniczonej obszarowo lub czasowo i daleko od nas. Po najdalej tygodniu, gdy sytuacja na miejscu wydaje się opanowana, temat wygasa i w mediach nie istnieje, aż do następnego razu. Podobnie ma się sytuacja z bronią masowego rażenia, którą powinno się raczej zwać bronią masowej zagłady. Wątkiem tym też mass media zajmują się tylko epizodycznie, najczęściej przy okazji jakiegoś incydentu dyplomatycznego lub zbrojnego z udziałem państw, które takimi środkami dysponują, choć przecież zagrożenie użyciem broni ABC pozostaje mniej więcej stałe zależąc głownie od ilości takich środków na świecie i procedur ich zabezpieczania oraz użycia, a te od lat zmieniają się bardzo mało dynamicznie. Ma to pewne uzasadnienie od momentu, gdy ilość broni jądrowej osiągnęła poziom wystarczający do wytrzebienia homos sapiens. Nie jest też specjalnie interesujący sam mechanizm zagłady w wyniku użycia broni atomowej, biologicznej czy chemicznej – skutki użycia takich środków są znane. Całkiem inaczej jest jednak z bronią biologiczną, jakiej może użyć przeciw nam biosfera zagrożona w swym obecnym kształcie radosną i natchnioną działalnością człowieka. Ona może nas zaskoczyć całkowicie, a właściwie zaskakuje nas permanentnie, więc tutaj owa infantylność mediów i brak systematycznie oferowanych informacji są dla ludzi lubiących wiedzieć bardzo bolesne, w związku z czym, gdy tylko w me ręce, przypadkowo zresztą, wpadła Strefa skażenia, rzuciłem się nią niczym wygłodniały pies na kość.