piątek, 31 lipca 2015

Bibliofilskie konwersacje - "Nie myśl, że książki znikną"

Nie myśl, że książki znikną

Umberto Eco, Jean Claude Carriere

Tytuł oryginału: N'esperez pas vous debarrasser des livres
Tłumaczenie: Jan Kortas
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 277




Wyobraźmy sobie, że umożliwiono nam przysłuchiwanie się konwersacji dwójki ludzi, przy czym nie jest to błaha pogawędka dotycząca gotówki oraz sposobów jej pomnażania, nie jest to również przepełniona patosem dyskusja poświęcona onkologicznym zagadnieniom. Dialog dotyczy rzeczy z jednej strony przyziemnych, bowiem wykonanych z materialnego tworzywa, z drugiej zaś niezwykle wartościowych, bowiem odznaczających się niewątpliwymi własnościami do pobudzania ludzkiej wyobraźni i rozumu. Zdradźmy jeszcze, że potencjalnymi interlokutorami byliby zapaleni bibliofile, o sporej charyzmie oraz stosunkowo szerokich horyzontach myślowych. Przedmiotem rozmowy byłyby oczywiście książki. Jeśli roztaczana wizja brzmi dla was atrakcyjnie, to serdecznie zapraszam do lektury dzieła Nie myśl, że książki znikną, które jest zapiskiem rozhoworu między Umberto Eco a Jeanem-Claude’em Carrière.

środa, 29 lipca 2015

À la Zimbardo



...każdy z tych dni wypełnia tysiąc drobnych spraw, załatwiłem jedną, odpocząłem - czas brać się za następną. Nie zostaje ani sił, ani czasu na miejsce to, co rzeczywiście ważne. Myślisz sobie: to nic, zacznę od jutra. A jutro nie nadchodzi, wciąż jest tylko jedno, niekończące się dzisiaj.

Dmitry Glukhovsky Metro 2034

wtorek, 28 lipca 2015

O futurystach




...zarówno fantaści, jak i uczeni wychodzili z założenia, że ludzkość jest racjonalna i konsekwentna. Tak jakby nie składała się z kilku miliardów leniwych, lekkomyślnych, targanych emocjami jednostek, a była jakimś ulem obdarzonym zbiorowym umysłem i jedną wolą.


Dmitry Glukhovsky Metro 2034

poniedziałek, 27 lipca 2015

Homer postapokalipsy




Dmitry Glukhovsky

(Дмитрий Алексеевич Глуховский)

Metro 2034

tytuł oryginału: Метро́ 2034
tłumaczenie: Paweł Podmiotko
wydawnictwo: Insignis Media 2010


Jakiś czas temu poznałem oryginalne postapokaliptyczne klimaty wykreowane przez rosyjskiego pisarza Dmitryja Głuchowskiego w jego świetnym debiucie powieściowym Metro 2033. Nie od razu sięgnąłem po opatrzony tytułem Metro 2034 sequel pierwszej książki, bardzo dobrze przyjętej na świecie przez większość czytelników i krytyków. Trochę się obawiałem prostego odcinania kuponów od sukcesu, wtórności i schematyzmu, więc nie chcąc sobie psuć świetnych wrażeń z udanego debiutu, które wciąż we mnie tkwiły, zająłem się innymi lekturami. W końcu jednak przyszedł czas, gdy ciekawość przeważyła i zaryzykowałem.




sobota, 25 lipca 2015

O prawdziwej świętości



Bardzo cenię sąd pewnego opata w średniowiecznym burgundzkim klasztorze cystersów, Citeaux, że należałoby kanonizować nie świętych, ale tych, którzy z nimi wytrzymują.

Waldemar Łysiak Satynowy magik




Biblioteka opactwa w Cîteaux. Photo by G CHP Licensed under CC BY-SA 2.5

piątek, 24 lipca 2015

Nie warto być małym - "Panicz"



Panicz

Sōseki Natsume

Tytuł oryginału: Botchan
Tłumaczenie: Bożena Murakami
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 148







Praca nauczyciela to zawód niełatwy, o czym przekonał się niemal każdy, komu przyszło pracować razem z młodzieżą. Dobry belfer to człowiek silnie zaangażowany, bez reszty poświęcony nie tylko nauczaniu, ale i wychowaniu swoich podopiecznych. Ceniony pedagog musi wymagać dyscypliny przede wszystkim od samego siebie, tak aby móc uchodzić za wzór godny naśladowania. Żadne standardy, zasady czy elementy dobrego wychowania, choćby najlepsze, nie będą przejmowane przez uczniów, jeśli młodzi ludzie dopatrzą się w postępowaniu swojego mentora fałszu, nieszczerości czy dwulicowości. Ponadto dobry nauczyciel, dla którego najważniejsi są jego wychowankowie, musi mierzyć się z trudną sztuką sprawiedliwego oceniania innych. Z jednej strony nie może być zbyt surowy, z drugiej zaś musi stwarzać swoisty dystans, barierę w postaci miru i szacunku, której nie powinno się przekraczać. Każdy z uczniów, z racji odmiennej osobowości i przymiotów, wymaga indywidualnego podejścia i specjalnego traktowania. Zatem zwykły na pozór belfer, który jednak pozostaje w sercach i pamięci swoich podopiecznych, to nie tylko nauczyciel, ale i mentor, wychowawca oraz psycholog. O tym jak trudno sprostać tym niebotycznie wyśrubowanym wymaganiom wie doskonale główny bohater powieści Panicz, autorstwa Sōsekiego Natsume.

środa, 22 lipca 2015

wtorek, 21 lipca 2015

NoPhone




Kilka dni temu niektóre polskie mass media podchwyciły temat nowego produktu, który opracowano w USA i którego cena wynosi, jak podano,  36 $ za sztukę, wyrobu o tajemniczej nazwie NoPhone. Od razu wszedłem na stronę producenta i sprawdziłem, że cena wynosi... 12 USD za jedną sztukę. Żaden z pakietów, w których można to cudo również nabyć, nie jest wyceniony na 36 baksów i to tyle, jeśli chodzi o poziom polskiego dziennikarstwa, co jednak niczym nowym nie jest, więc nie o tym rzecz będzie.


Co to takiego ten NoPhone?

Producent pisze na swojej stronie:



poniedziałek, 20 lipca 2015

Wybaczajmy warknięcia



Dzik na dzika fuknie, jak go z nagła zobaczy, czemuż by człek na człeka nie miał fuknąć!

Potop Henryk Sienkiewicz

niedziela, 19 lipca 2015

Gdzie Bóg, gdzie diabeł



Bóg tkwi w szczegółach, a diabeł jest wszędzie.


Carlos Ruiz Zafón  w wywiadzie dla „Le Nouvel Observateur” 3 września 2009 roku, wykorzystane jako motto w zaskakującej powieści Joanny Bator Ciemno, prawie noc

sobota, 18 lipca 2015

Słowo na niedzielę

czyli o pracy






...stoi w pośrodku całego życia społecznego. Poprzez nią kształtuje się sprawiedliwość i miłość społeczna, jeżeli całą dziedziną pracy rządzi właściwy ład moralny. Jeśli jednakże ładu brak, na miejsce sprawiedliwości wkrada się krzywda, a na miejsce miłości nienawiść.

JPII na lotnisku Muchowiec w 1983


przytoczone w prześwietnej książce Małgorzaty Szejnert Czarny ogród

piątek, 17 lipca 2015

W krainie czarowników i olbrzymów - "Niejaka Mulatka"

Niejaka Mulatka

Miguel Ángel Asturias

Tytuł oryginału: Mulata de tal
Tłumaczenie: Andrzej Nowak
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 342









Młody, zapalczywy kapłan, przemieniony w monstrum o jedenastu tysiącach ramion, bardziej przypominające pająka niż człowieka, to rzecz raczej niezwykła i trudna do spotkania w rzeczywistości, w której na ogół egzystujemy. Ale poddany metamorfozie kapłan o jedenastu tysiącach ramion, zdolny dzięki temu pochwycić bestię za jej jedenaście tysięcy rogów jako element mitu to już sprawa o wiele łatwiejsza do zaakceptowania, chociaż nie mniej cudaczna. Natomiast przybyły do Tierrapaulita kapłan przepoczwarzony w stwora o jedenastu tysiącach ramion, traktowany jako literacka postać i jeden z bohaterów powieści Niejaka Mulatka autorstwa Miguela Ángela Asturiasa to już coś całkiem powszechnego, do czego przywyka się w miarę zagłębiania się w otchłanie lektury i eksplorując cudaczny świat wykreowany przez środkowoamerykańskiego artystę.

czwartek, 16 lipca 2015

środa, 15 lipca 2015

wtorek, 14 lipca 2015

O miłości od pierwszego wejrzenia


...miłość od pierwszego wejrzenia. Jeśli coś takiego w ogóle istniało poza ekranem filmowym, to było tylko dla idiotów, dla których wygląd, pieniądze i powierzchowność liczyły się przede wszystkim.

Jan Guillou Pomiędzy czerwienią a czernią

poniedziałek, 13 lipca 2015

Między młotem i kowadłem




Jan Guillou

Pomiędzy czerwienią a czernią

tytuł oryginału MELLAN RÖTT OCH SVART

cykl: Złoty wiek (Det stora århundradet) część trzecia

Wydawnictwo: Sonia Draga 2015

Tłumaczenie: Robert Kędzierski
liczba stron: 336


Na pewno nie jestem typem fana gotowego zachwycać się z jednakową intensywnością całością, bez wyjątku, dorobku jakiegokolwiek twórcy nie zauważając żadnych różnic w poziomie poszczególnych dzieł. A jednak, jak dotąd, każda książka chyba najpopularniejszego szwedzkiego pisarza, którego powieści często są przenoszone na ekran, czyli Jana Guillou, przypadła mi do gustu na tyle, iż uznałem za stosowne mieć je w swej kolekcji, co jest o tyle znaczące, iż niewielu autorów ma ten zaszczyt, w związku z czym jest to biblioteczka nad wyraz skromna. Nawet naprawdę epokowe, wartościowe na skalę światową dzieła nie znajdują u mnie miejsca, jeśli nie przewiduję w przyszłości potrzeby ponownego się nimi delektowania. Być może ma tu coś do rzeczy typowo skandynawski, bardzo szwedzki sposób widzenia świata prezentowany przez Guillou, który nad wyraz mi odpowiada, w przeciwieństwie do standardów prezentowanych przez zdecydowaną (nie mylić ze znakomitą) większością choćby naszych rodzimych twórców. Po lekkich gatunkowo, ale fenomenalnych książkach w stylu opowieści o Jamesie Bondzie, których bohaterem jest szwedzki hrabia Carl Hamilton, wielkim zaskoczeniem był czteroksiąg Krzyżowcy, średniowieczna saga w kanonie opowieści o powstaniu państwa szwedzkiego, czyli całkowita zmiana profilu twórczości, oraz ponowny odskok w postaci wspaniałej i przejmującej powieści Zło. Gdy Jan Guillou zaskoczył ponowną woltą i zapoczątkował powieścią Bracia z Vestland cykl Złoty wiek, sagę umiejscowioną tym razem w XX wieku, byłem pełen obaw. Pierwsza część, podobnie jak druga (Dandys) okazały się jednak świetne i od razu trafiły na półkę Ulubione. Z tym większą niepewnością sięgnąłem po część trzecią, czyli Pomiędzy czerwienią a czernią, pełen obaw, czy taki sukces uda się ciągnąć, nadal zachowując świeżość spojrzenia, oryginalność fabuły, nie popadając w odcinanie kuponów od początkowego sukcesu.



niedziela, 12 lipca 2015

Jak to na Śląsku było

Bundesarchiv, Bild 119-5592-14A / CC-BY-SA

- Jak ktoś mówi, że do hajotów nie chodził, to ją mówią - nie godej takich głupot. Nie było nikogo w klasie, co by nie należał.

Henryk Kilczan - przytoczone w prześwietnej książce Małgorzaty Szejnert Czarny ogród

sobota, 11 lipca 2015

Nature Alert. Powiedz TAK dla Natury.

Zwykle nie biorę udziału w akcjach społecznościowych, nienawidzę łańcuszków mailowych, nie chodzę na wybory inne niż bezpośrednie, ale tutaj chodzi o sprawę wyjątkową. Nie wychodząc z domu, w ciągu mniej niż minuty, możemy zrobić coś naprawdę DOBREGO bez ujawniania danych szczególnie wrażliwych (PESEL, adres). Zapraszam gorąco do wypełnienia ankiety


Przypominamy o Nature Alert!

Jeszcze tylko do 24 lipca możesz wziąć udział w konsultacjach społecznych, poświęconych ochronie dzikich gatunków i naturalnych terenów w Unii Europejskiej.
Pokaż Komisji Europejskiej, że nie ma przyzwolenia na pogarszanie przepisów chroniących przyrodę! 

Opowiedz się po stronie przyrody! Wyraź swoją opinię! Powiedz TAK Naturze!

Zobacz również nasz film poświęcony tej akcji:
otop.org.pl/otop-tv/2015/06/29/20-nature-alert-powiedz-tak-dla-natury/
Dziękujemy!
Zespół
Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków
Informujemy, że Państwa dane osobowe są przetwarzane przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, z siedzibą w Markach ul. Odrowąża 24, w celu ochrony środowiska naturalnego i procesów ekologicznych. Podanie danych jest dobrowolne. Informujemy, że przysługuje Państwu prawo dostępu do treści swoich danych i prawo poprawiania swoich danych. Mają Państwo prawo wnieść sprzeciw lub zażądać zaprzestania przetwarzania danych osobowych Zrezygnuj z otrzymywania wiadomości

piątek, 10 lipca 2015

W sieci historii czyli "Godzina próby"

Godzina próby

Maria Corti

Tytuł oryginału: L'ora di tutti
Tłumaczenie: Barbara Sieroszewska
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 254









Otranto to niewielkie, zamieszkane raptem przez nieco ponad 5 000 tysięcy mieszkańców, miasteczko znajdujące się na Półwyspie Apenińskim w południowych Włoszech. Osada położona jest na samej krawędzi obcasa italskiego buta, nad cieśniną Canale d'Otranto, która spina Morze Adriatyckie oraz Morze Jońskie, oddzielając Półwysep Apeniński od Bałkańskiego. Otranto z racji swojej lokalizacji określane jest mianem Bramy Orientu. Sama nazwa miejscowości powinna brzmieć znajomo dla katolików, których styczność z religią nie ogranicza się wyłącznie do niedzielnych wizyt w kościołach, a która wyraża się choćby pogłębianiem swojej wiary przez lekturę katolickiej prasy. Czytelnicy religijnych czasopism oraz osoby bacznie śledzące pontyfikat papieża Franciszka mogą kojarzyć Otranto z pierwszą kanonizacją dokonaną przez obecnego następcę Świętego Piotra. W 2013 roku Franciszek wyniósł na ołtarze 800 męczenników, którzy ponieśli śmierć z rąk tureckich najeźdźców w 1480 roku. Oddziały sułtana Mehmeda II, który kontynuował rozpoczęty w 1453 roku plan podboju Europy (zdobycie Konstantynopola), po nieudanej inwazji na wyspę Rodos, zajmowaną przez zakon joannitów, przystąpiły do walki z Królestwem Neapolu pod rządami Ferdynanda Aragońskiego. Kluczową lokacją na Półwyspie Apenińskim okazało się miasto Otranto, którego mieszkańcy kompletnie nie spodziewali się islamskich agresorów – na miejscu stacjonował garnizon złożony z 400 żołnierzy, z których zdecydowana większość zdezerterowała, spuszczając się w nocy z wysokich murów, jeszcze przed rozpoczęciem bohaterskiej obrony miasta. Garstka 50 wojaków oraz lokalni mieszkańcy – rybacy i hodowcy winorośli – przez 2 tygodnie toczyli zażarte boje z o wiele liczniejszą i lepiej uzbrojoną armią turecką, licząc na rychłą odsiecz wojsk królewskich, która jednak nigdy nie nadeszła. Po przejęciu miasta Turcy, którzy wzięli w niewolę wszystkie kobiety i dzieci poniżej 15. roku życia, gotowi byli darować życie 800 mężczyznom, którzy przeżyli batalię, pod warunkiem wyrzeczenia się chrześcijaństwa i oddania czci prorokowi Mahometowi. Wedle podań nikt nie przyjął proponowanych warunków. O tym, co przeżywali mieszkańcy Otranto w trakcie krwawych zmagań z Turkami w bardzo ciekawy sposób opowiada powieść historyczna Godzina próby, autorstwa Marii Corti, żyjącej w latach 1915 – 2002, włoskiej pisarki, krytyczki literackiej i profesorki historii języka włoskiego, przewodniczącej Włoskiego Towarzystwa Studiów Semiotycznych.

czwartek, 9 lipca 2015

Czarny ogród





Czarny ogród

Małgorzata Szejnert

Wydawnictwo Znak Kraków 2007
seria: Biblioteka Katowicka
liczba stron: 552


Lekturą przewidzianą na czerwiec 2015 w rawskim DKK* była książka Małgorzaty Szejnert Czarny ogród. Ponieważ, również dzięki Klubowi, miałem okazję już wcześniej poznać niesamowitą książkę tej autorki Wyspa Klucz, która mimo iż jest opracowaniem historycznym wciągnęła mnie, zachwyciła i oczarowała bardziej niż wiele uznanych dzieł Wielkiej Literatury, więc nieśmiało miałem nadzieję, że i tym razem tak będzie. Zostawiłem sobie na przeczytanie Czarnego ogrodu około tygodnia i okazało się, że był to błąd. Wielki błąd. Nie tylko, że nie zdążyłem na czas, co zdarzyło mi się po raz pierwszy od wstąpienia do DKK, to cała lektura zajęła mi... ponad miesiąc. Dlaczego?




środa, 8 lipca 2015

A z nieba żar się leje, albo i deszcz :)



Zapewne zastanawiacie się, dlaczego w ostatnich dniach tak znacząco spadła moja aktywność na blogu. No cóż, nastał krótki okres, kiedy takie ciepłoluby jak ja mogą z prawdziwą przyjemnością wyjść choćby z aparatem w plener i odwiedzać różne ciekawe miejsca. W dodatku książka, którą właśnie wczoraj skończyłem czytać, okazała się, przynajmniej dla mnie, bardzo czasochłonną lekturą. Dlaczego, to postaram się wyłuszczyć w recenzji, którą mam nadzieję niebawem spłodzić. Jest jednak po prawdzie jeszcze trzeci pożeracz wolnego czasu, który jak równy z równym konkuruje z wycieczkami i spacerami oraz literaturą.



piątek, 3 lipca 2015

W objęciach Morfeusza - "Sny dziesięciu nocy"

Sny dziesięciu nocy

Sōseki Natsume

Tytuł oryginału: Yume Jū-ya
Tłumaczenie: Tsuda Monika, Tsuda Terumichi
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza WSJO
Liczba stron: 75









Sen to specyficzna forma aktywności ludzkiej świadomości, fizjologiczny stan naszego organizmu, podczas którego pogrążeni jesteśmy w bezruchu i nie reagujemy na bodźce płynące z otoczenia. Chociaż czynności tej poświęcamy około jedną trzecią naszego życia, to jednak cały czas owiana jest ona mgiełką tajemnicy. Do dziś nie udało się w pełni odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie dzieje się z mózgiem człowieka pogrążonego we śnie, skąd wzięła się potrzeba snu i czemu dokładnie on służy. Wiadomo, że jest to nieodzowna czynność dla poprawnego funkcjonowania – długotrwały brak snu prowadzi do halucynacji, wycieńczenia, a nawet śmierci. Człowiek trafiający do krainy Morfeusza rozluźnia się, a jego osobowość przestaje analizować otaczającą go rzeczywistość. W doskonałej wewnętrznej ciszy, kiedy umysł zalewa bezbrzeżna pustka, z wolna rozbudza się człowiecza podświadomość, która zaczyna odgrywać pierwsze skrzypce. Co ciekawe, mimo tej pozornej bierności, mózg nie przestaje być aktywny – w czasie snu organ ten intensywnie pracuje, charakteryzując się wzmożoną działalnością, a efektem jego pracy są senne marzenia, które pojawiają się podczas jednej z dwóch faz snu, zwanej REM (z ang. rapid eye movement czyli szybki ruch gałek ocznych). Senna rzeczywistość ma na ogół charakter wizualny, ale zdarza się, że osoba pogrążona we śnie potrafi słyszeć dźwięki, odczuwać zapachy oraz smak.