sobota, 31 stycznia 2015

O miłości nad życie



...naprawdę uważasz, że drugi człowiek da ci szczęście? Zastanów się. Jak można uzależniać sens swojego istnienia od drugiego człowieka? (...) Każdy człowiek idzie przez życie sam. Ważne, żeby właściwie wybierać własne drogi i wiedzieć, dokąd prowadzą. Nie możesz iść ścieżką należącą do kogoś innego. Zgubisz się. A raczej – zgubisz siebie.


Berek Marcin Szczygielski

piątek, 30 stycznia 2015

Samotność to taka straszna trwoga

Każdy umiera w samotności

Hans Fallada

Tytuł oryginału: Jeder stirbt für sich allein
Tłumaczenie: Daria Kuczyńska-Szymała
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 544
 
 
 
 
 
Każdy fakt zmienia się wraz ze zmieniającą się perspektywą historyczną, bowiem jest on interpretowany przez ludzi, którzy nigdy nie są w stanie być w pełni obiektywni. Jedno i to samo wydarzenie, miejsce, osoba, czyn mogą być postrzegane w diametralnie różny sposób – łatwo to dostrzec na przykładzie ocen postawy narodu niemieckiego pod rządami Adolfa Hitlera. W naszym kraju dominuje portret Niemców jako ludzkich bestii, bezwzględnych oprawców i dręczycieli, po których można spodziewać się wyłącznie najgorszych rzeczy. Natomiast w samych Niemczech coraz silniejszą pozycję zyskuje obraz zgodnie z którym obywatele III Rzeszy zostali zdradziecko wykorzystani przez swojego Führera – usilnie dąży się do tego, by przedstawić Niemców jako naród dziecięco wręcz naiwny, ale w gruncie rzeczy praworządny, który w większości nie zdawał sobie sprawy z eksterminacji Żydów oraz innych nacji, zbrodni wojennych, nieludzkiego traktowania jeńców, etc. Oba wyobrażenia są zarówno błędne jak i niebezpieczne. Łatwo i wygodnie jest traktować niemieckich oprawców jako wcielenie wszelkiego zła, bestie, którym nie sposób przypisać ludzkich cech – dzięki temu przekonujemy siebie, że my nigdy nie dopuścilibyśmy się podobnych czynów, że są one wyłącznie domeną psychopatów, że normalny i praworządny człowiek w żadnych okolicznościach i w żadnych warunkach nie zmieni się w podobne monstrum. Drugie podejście sprowadza się do tego, że cała wina za wojenne krzywdy i bestialstwa zostaje zrzucona na nazistów – tajemniczą nację, która nagle pojawiła się w III Rzeszy, która to dopuszczała się największych okrucieństw i najkrwawszych rzeźni. Warto mieć świadomość, że oba te skrajne wizerunki są nieprawdziwe – wielu okropieństw i zbrodni dopuścili się ludzie z krwi i kości, którzy posiadali rodziny i prowadzili wcześniej życie, nie różniące się zbytnio od naszej egzystencji. Bez większych kłopotów można się o tym przekonać na podstawie lektury powieści Każdy umiera w samotności, napisanej przez Niemca Hansa Falladę.

czwartek, 29 stycznia 2015

O Hejterach













Nawet nie podejrzewasz, ilu ludzi w wolnym czasie zajmuje się nienawidzeniem ludzi, których nie znają.

Ponad wszelką wątpliwość Malin Persson Giolito

środa, 28 stycznia 2015

Wyzwolenie Auschwitz-Birkenau















27 stycznia wszystkie media informowały o kolejnej „rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau”.

Pozwolę sobie z tej okazji zacytować odpowiedni wyjątek ze słownika, internetowego, ale jednak PWN:

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Do Księgi Guinnessa





Polscy lekarze są najlepsi na świecie. Co do tego nie ma dwóch zdań; przynajmniej w Polsce. Ciekawe, dlaczego nie chcą spopularyzować swych rekordów. Ja znam co najmniej dwa, które na pewno dałyby im prawo do wpisów w Księdze Guinnessa; w dodatku są to osiągnięcia, które nieprędko ktoś przebije, chyba że inny rodak.


  1. Lekarz tak zaangażowany w pracę, że był zatrudniony na 25 etatach jednocześnie.
  2. Lekarz rodzinny tak skuteczny w zakresie diagnostyki, że dr. House to przy nim zero. Wszystko wie bez zbędnych badań. W ciągu całego roku na dwa tysiące pacjentów, których obsługuje, zlecił... 1 badanie diagnostyczne (badanie krwi). A może jest tak dobry, że już wszystkich wyleczył?

niedziela, 25 stycznia 2015

Słowo na niedzielę – Takija




Takija, takijja - słowo którego próżno szukać w Słowniku Wyrazów Obcych Kopalińskiego. Oznacza ono kłamstwo w islamie, ale nie takie zwykłe, pierwsze lepsze kłamstwo. Takija to kłamstwo wiernych stosowane wobec niewiernych lub wiernych inaczej, co zresztą na jedno wychodzi. O jego wadze wspomina w swej niezwykle ważnej książce Wielkie kłamstwa Ameryki Diana West. Miałem zamiar, wobec braku słownikowej definicji, stworzyć swoja, ale ukazała się niedawno na wykop.pl w postaci świetnie opracowanego tekstu, więc pozwolę sobie zacytować w całości...


Zapraszam do lektury


Wasz Andrew


sobota, 24 stycznia 2015

piątek, 23 stycznia 2015

Shūsaku Endō "Milczenie", czyli Ja jestem cisza, milcz dumny

Milczenie

Shūsaku Endō

Tytuł oryginału: Chimmoku
Tłumaczenie: Izabela Denysenko
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
Liczba stron: 172






Czy zastanawialiście się kiedyś, co decyduje o tym, że dana książka napisana przez zagranicznego twórcę zostanie przetłumaczona na język polski? Sprawa na pozór wydaje się dość oczywista – każda powieść, która doczeka się miana bestselleru, prędzej czy później, trafi także nad Wisłę. Ale co z całą rzeszą pozycji, które mimo, iż nie sprzedają się w milionach egzemplarzy, dotarły na nasz czytelniczy rynek? Jak się tutaj znalazły, dlaczego ktoś postanowił zadać sobie trud przełożenia ich na nasz ojczysty język?

Wydaje mi się, że o tym jak niezwykłe mogą być dzieje obcojęzycznego pisarza doskonale świadczy przykład japońskiego artysty Shūsaku Endō. Endō to twórca, który po bezkonkurencyjnym Harukim Murakamim, może poszczycić się największą liczbą przełożonych dzieł na język polski – oprócz opowiadań Pająk (do odnalezienia w antologii Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej) oraz Młodsza siostra (ze zbioru Tydzień świętego mozołu), wydano także książki: Głęboka rzeka, Morze i trucizna, Kobieta, którą porzuciłem, Samuraj, Szaleniec? oraz Milczenie. Wszystkie powieści ukazały się na łamach wydawnictwa PAX, oficyny o katolickich korzeniach, publikującej książki o tematyce filozoficznej, teologicznej i religioznawczej. Sądzę, że kluczowym powodem, dla którego zdecydowano się na przekład dzieł Shūsaku Endō był fakt, że japoński pisarz był wyznawcą katolicyzmu. Fascynujące jest to, że gdyby matka autora pod wpływem siostry nie przyjęła chrztu, decydując się na zmianę wyznawanej religii, moglibyśmy nigdy nie otrzymać możliwości, by dzieła Endō czytać w rodzimym języku. A o tym, że jego utwory są godne uwagi świadczy choćby powieść Milczenie, którą miałem przyjemność ostatnio poznać.

czwartek, 22 stycznia 2015

Mądrość papieża

photo by Russavia CC BY-SA 2.0


Media zachwycają się mądrością i reformatorską wolą papieża Franciszka, który oświadczył, że katolicy nie muszą się mnożyć jak króliki, że troje dzieci na jedną parę to optymalna opcja. Jego intelekt aż poraża!

Szkoda, że nie powiedział tego w Chinach. Pewnie od razu zyskałby adekwatne do swej mądrości komentarze. U nas nawet widmo bezrobocia nie budzi krytycyzmu wobec tej wypowiedzi, choć są i sprawy znacznie ważniejsze. Jak wyglądałby świat, gdyby nagle wszyscy ludzie poszli za jego duchowym przykładem? Ziemia to wielka wyspa, w kosmosie co prawda, ale tylko wyspa. A skoro tyle się mówi o ekologii, to nawet papież powinien pewien podstawowy stopień wiedzy ekologicznej prezentować, przynajmniej na poziomie szkoły podstawowej. O szkodliwości i głupocie tezy o konieczności ciągłego wzrostu pisałem już w poście Koniec świata homo sapiens sapiens, ale polecam też historię Wyspy Wielkanocnej, która wyraźnie pokazuje, czym kończy się wzrost populacji powyżej granicy, którą wyspa jest w stanie znieść. O tym już jednak pisałem, więc tym razem o czym innym.

środa, 21 stycznia 2015

Rocznica śmierci Marian Mazura

 Marian Mazur na przełomie lat 70-80, zdjęcie Marek Banach.


Dziś przypada kolejna rocznica śmierci genialnego polskiego uczonego - Mariana Mazura. Był twórcą polskiej szkoły cybernetyki, a jego teoria systemów autonomicznych i jakościowa teoria informacji do dziś urzekają prostotą, oryginalnością i uniwersalnością. Nie będę tutaj przypominał sylwetki naszego wielkiego rodaka. Jego życiorys można znaleźć choćby w Wikipedii. Pragnę z okazji tej rocznicy po raz kolejny zwrócić uwagę na chyba najbardziej popularną książkę Mariana Mazura Cybernetyka i charakter. Pozycja w Polsce dużo mniej znana niż za granicą, podobnie jak sama sylwetka autora i jego teoria. To już chyba taka nasza narodowa tradycja, by cudze chwalić, a swego nie znać. Czasami mam wrażenie, że gdyby Kopernika za swego nie uznawały inne narody, a zwłaszcza Niemcy, co przez zazdrość mobilizuje naszą pamięć o nim, to byłby w kraju zupełnie zapomniany. Analogia tym bardziej uprawniona, iż Marian Mazur dokonał rewolucji na miarę kopernikańską, nie tylko w cybernetyce jako takiej, ale również w psychologii przy pomocy tejże cybernetyki. By przeciwstawić się zapomnieniu, zapraszam do lektury mojej opinii, a potem samej książki, która wbrew tytułowi więcej zmienia w wiedzy o nas samych, niż cybernetyce, a zawarta w niej nowatorska teoria jest narzędziem również dla innych dziedzin.

Książka Mariana Mazura świetnie się uzupełnia z publikacjami Zimbardo w tworzeniu prawdziwego opisu najdziwniejszego gatunku na świecie - homo sapiens i zasad, jakimi się to zwierzę kieruje w najtrudniejszym dla niego środowisku - społeczeństwie.
Gorąco polecam


Wasz Andrew


wtorek, 20 stycznia 2015

Nuda wydziału zabójstw




Viveca Sten



Na spokojnych wodach


tytuł oryginału: I de lugnaste vatten

tłumaczenie: Paulina Jankowska

cykl: Morderstwa w Sandhamn (tom 1) | Seria: Czarna seria [Czarna owca]

Wydawnictwo: Czarna Owca 2014

liczba stron: 384



Na spokojnych wodach to debiut literacki szwedzkiej prawniczki Viveci Sten. Jak to przy debiucie – rozpoczynając lekturę miałem mieszane uczucia; od obaw napotkania kolejnej kryminalnej sztampy po nadzieję, iż znów objawi się ktoś godny miana mistrza szwedzkiej szkoły kryminału społecznego. Niepewność budziła dość duża ilość negatywnych rodzimych recenzji, zaś optymizmem napawały pełne zachwytów opinie Skandynawów.


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Kotojady są wśród nas




Joanna Bator



Ciemno, prawie noc


Seria: ...archipelagi...

Wydawnictwo: W.A.B. 2013

liczba stron: 528



Chyba każdy książkolub, czyli lubiący czytać, nie mylić z lubiącymi posiadać książki, po pewnym czasie dorabia się własnego algorytmu, według którego dobiera sobie lektury. Jedni polują na literaturę ambitną, drudzy na nowości, trzeci mają swój ulubiony gatunek, a jeszcze inni kierują się odmiennymi, sobie tylko wiadomymi, a często i nieuświadomionymi upodobaniami. To niestety ogranicza, a trudno się wyrwać z okowów własnych preferencji. Tym bardziej, jeśli kolejne próby sięgnięcia po coś nowego kończą się zawodem. Dyskusyjny Klub Książki jest świetnym lekiem na to swoiste czytelnicze skostnienie. Raz w miesiącu klubowicze są zmuszeni przeczytać wybraną przez ich oddział lekturę, często taką, po którą nie tylko sami by nie sięgnęli, ale nawet by jej nie tknęli, gdyby dostali w prezencie. To jedna z wielu zalet klubów dyskusyjnych, w których spotykają się żywi ludzie.


niedziela, 18 stycznia 2015

Biedni górnicy



W mediach odnotowano „sukces” negocjacji rządu z górnikami. Nie mówi się co prawda czyj to konkretnie sukces, ani kto za realizację tego sukcesu zapłaci. Wiadomo bowiem, że zapłacimy wszyscy; głównie ci, którzy pracują, gdyż ściąganie podatków najlepiej państwu polskiemu wychodzi z pensji pracownika. Z biznesmena, który go zatrudnia, z rolnika czy bambra, już nie za bardzo.

Od wielu już lat chodziło za mną, by opisać prawdziwą dolę górnika, tak odbiegającą od lansowanej przez związki zawodowe, jak dzień od nocy. O dziwo, zdarzyło się coś niezwykłego, ktoś się odważył i mnie wyręczył. Na interii pojawił się świetny artykuł Jak oszukują w kopalniach – spowiedź górnika.

sobota, 17 stycznia 2015

Urlopowe śledztwo




Håkan Nesser



Sprawa Ewy Moreno


tytuł oryginału: Ewa Morenos fall

tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska

cykl: Komisarz Van Veeteren (tom 8)

seria: Czarna seria [Czarna owca]

wydawnictwo: Czarna Owca 2014



Jakkolwiek śmiało można o mnie powiedzieć, iż jestem miłośnikiem szwedzkich kryminałów społecznych (inna sprawa, że tych miłostek literackich mam wiele), to jakoś tak się dziwnie złożyło, że z prozą Håkana Nessera, jednego z najbardziej popularnych i nagradzanych szwedzkich autorów (obecnie mieszkającego w USA), znanego głównie z dwóch serii kryminalnych (o komisarzu Van Veeterenie i o komisarzu Barbottim), dotąd się nie zapoznałem. Ostatnio zdarzyło mi się kilka szwedzkich kryminałów, które nie do końca były udane, więc do Sprawy Ewy Moreno, ósmej powieści cyklu z Van Veeterenem, podchodziłem z pewną dozą ostrożności.

piątek, 16 stycznia 2015

Roponośne siewy

Martwe domy. Nowe miasteczko

Miguel Otero Silva

Tytuł oryginału: Casas muertas. Oficina No 1
Tłumaczenie: Zofia Wasitowa
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 299







Ostatnimi czasy o Wenezueli możemy usłyszeć głównie za sprawą gwałtownie pogarszającej się sytuacji ekonomicznej oraz wybuchającymi w związku z tym zamieszkami. W kolejnych porcjach wiadomości prezenterzy ze sztucznie odmalowanym na twarzy niepokojem informują nas o klęsce socjalnej polityki, jaką próbuje prowadzić prezydent Nicolas Maduro, kontynuując działania Hugo Chaveza. Polityka ta, która w ogromnej mierze bazuje na cenie baryłki ropy naftowej, przynajmniej na razie, nie ma racji powodzenia. Wg niektórych szacunków (telewizji Al-Jazeera), gospodarka Wenezueli w ok. 95 % bazuje na eksporcie ropy naftowej, a pieniądze z jej sprzedaży stanowią ok. 60 % wszystkich wpływów do państwowego budżetu. Kraj posiada jedne z największych udokumentowanych złóż tego surowca (szacunki mówią nawet od 513 mld baryłek), ale dla zbilansowania budżetu Wenezueli potrzebna jest cena ropy na poziomie ok. 120 $ (niektóre źródła mówią nawet o 140 $!) za baryłkę. W chwili obecnej cena oscyluje wokół 45 $, co dla państwa uzależnionego od łatwych, ale demoralizujących, bo zabijających innowacyjność gospodarki, petrodolarów oznacza prawdziwą katastrofę. Litr ropy naftowej jest co prawda tańszy od butelki wody pitnej, ale czarną mieszanką węglowodorów nie sposób napełnić wzdętych od głodu brzuchów. Ponadto w państwie grasuje ogromna inflacja, która pożera oszczędności obywateli, spychając kolejne zastępy w otchłań nędzy. W kraju o niełatwej historii wrze, społeczna masa wręcz kipi od spienionego gniewu. Jak jednak wyglądało to wszystko, zanim odkryto złotodajne, ale i przeklęte złoża ropy naftowej? Jak wyglądało życie w młodej jeszcze Wenezueli, której udało zrzucić się hiszpańskie jarzmo? Jeśli jesteście wystarczająco odważni, by zrezygnować z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, jeśli nie przeraża was niemiłosiernie prażące słońce, to zapraszam was w krótką podróż po Wenezueli z przełomu XIX i XX wieku, jaką możemy odbyć dzięki lekturze książki Martwe domy. Nowe miasteczko autorstwa Miguela Otero Silvy.

czwartek, 15 stycznia 2015

Rozterki z Oplem w tle




Którego Opla wybrać – „made in Poland” czy „made in Germany”?

Któż z nas nie słyszał hasła „dobre bo polskie”? Jest to nasza rodzima wersja trendu popularnego w wielu państwach, zwłaszcza w Niemczech, który zaleca wspieranie własnego kraju poprzez kupowanie rodzimych, a nie zagranicznych wyrobów. Zasadniczo idea słuszna, ale... Jak w większości pozornych podobieństw, okazuje się, że w Polsce nominalnie jest tak samo, lecz faktycznie...

środa, 14 stycznia 2015

Sepsa




12 stycznia w programie Uwaga w TVN ukazał się szokujący wręcz materiał o lewych zwolnieniach lekarskich. Reporterzy udający pacjentów udawali się do preczowskiej (woj. śląskie) lekarki Magdaleny O., która od 24 lat jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych, podobnie jak jej mąż. Nie pracuje w żadnej publicznej przychodni, prowadzi tylko prywatną praktykę lekarską w domu. Lekarka bez żadnego wywiadu (wypytania pacjenta) wypisywała lewe L-4 w cenie 10zł za dzień. Była na tyle kompetentna, że gdy pacjent nie mógł się zdecydować na co ma być chory, sama stawiała „diagnozę” i nawet nie potrzebowała go badać. Była to wręcz „produkcja” lewych zwolnień. Nie to mnie jednak najbardziej zainteresowało, gdyż to rzecz chyba w Polsce powszechna. Choć na pewno nie wszyscy lekarze są tak pewni bezkarności, by robić podobne biznesy na taką skalę i tak jawnie.

wtorek, 13 stycznia 2015

Świat Martina




George R. R. Martin, Elio M. García jr., Linda Antonsson


Świat Lodu i Ognia


tytuł oryginału: The World of Ice and Fire

tłumaczenie: Michał Jakuszewski

Wydawnictwo Czwarta Strona 2014

liczba stron: 336


George R.R. Martin jest wielokrotnie nagradzanym pisarzem amerykańskim, którego nazwisko znane jest na całym świecie. Początkowo jego twórczość plasowała się w dość klasycznym nurcie literatury SF i choć osiągnął już wówczas uznanie, to prawdziwą sławę przyniosło mu odważne, pełne świeżego spojrzenia i oryginalności wejście w fantasy. Gdy poczęły się ukazywać pierwsze powieści cyklu Pieśń Lodu i Ognia, które zostały przeniesione na ekran z epickim rozmachem, kiedy powstały różnego rodzaju gry osadzone w wykreowanym przez niego świecie, stał się chyba jednym z najbardziej znanych pisarzy w historii. Nawet czytelnicy stroniący od fantastyki prawdopodobnie nie mogli o nim nie słyszeć. Mnie opowieści ze świata Pieśni Lodu i Ognia oraz innych książek Martina umiejscowionych w stworzonym przez niego Westeros urzekły i od razu znalazły sobie miejsce na mojej półce, na której kończy naprawdę niewiele z przeczytanych przeze mnie dzieł literackich. Prędzej trafia tam słownik, niż beletrystyka, gdyż nie lubię trzymać książek, po które nie zamierzam w przyszłości ponownie sięgać.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Na obraz i podobieństwo




Większość Polaków deklaruje, iż wierzy w Boga, a więc i w to, że zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Nie chcę się tutaj zajmować oczywistymi pytaniami, które same się nasuwają – na czym polega to podobieństwo, jakie są różnice między nami a Bogiem, itd. Pragnę poruszyć inny temat, który mi się niedawno nasunął.


Na obraz i podobieństwo, a więc nie do końca tak samo jak pierwowzór. Nie wnikając w to, jak wielki jest rozdźwięk między oryginałem a kopiami, rodzi się kardynalne pytanie:

Czy my – niedoskonałe kopie Boga – jesteśmy wszyscy w równym stopniu na obraz i podobieństwo, czy też niektórzy są bardziej, a inni mniej?

niedziela, 11 stycznia 2015

Plucie na krzyż




Dziś wielu z nas pójdzie do kościołów, choć pewnie niewielu z powodu prawdziwej wiary i miłości do Boga. Temat obrazy uczuć religijnych jest więc jak najbardziej na miejscu.


Nasz kraj jest prawdopodobnie jednym z najbardziej drażliwych na punkcie obrazy uczuć religijnych, przynajmniej w naszym, czyli chrześcijańskim świecie. O muzułmanach nie ma co mówić – widać w telewizji. Czy nie zdziwiło Was, że tym przewrażliwionym chrześcijanom, głównie katolikom, brak jakiejkolwiek hierarchii wartości?

Ciągle słyszymy, że ich uczucia obraża, iż ktoś napluł na krzyż, nago się ukrzyżował albo udawał motyla w trakcie procesji, która zresztą poruszała się po miejscu publicznym. Jest natomiast coś, co jest grzechem nieporównywalnie większym, niż jakiekolwiek zbezczeszczenie relikwii, zakłócenie nabożeństwa czy największa nawet golizna wkomponowana w święte symbole. Co takiego?

sobota, 10 stycznia 2015

Szalone wisienki

Irys. Opowiadania japońskie

Osamu Dazai, Masuji Ibuse, Ryūnosuke Akutagawa, Fumiko Hayashi, Atsushi Nakajima, Naoya Shiga, Fumio Niwa


Tłumaczenie (z j. ang.): Anna Gostyńska
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 200




O tym, że sylwetka tłumacza jest niezwykle ważną składową każdej książki wiadomo nie od dziś, ale od niedawna, przynajmniej w sferze publicznej, zaczęto przywiązywać do tego coraz większą wagę. O niepośledniej roli zdolnego translatora, który prócz żmudnej walki z kolokwializmami i równie zaciętymi pojedynkami z idiomami, musi zmierzyć się także z kontekstem kulturowym danego dzieła, najlepiej świadczy przykład Państwowego Instytutu Wydawniczego i osoby profesora Mikołaja Melanowicza, wybitnego japonisty i tłumacza literatury japońskiej. Melanowicz to prawdziwy gigant translatorski i śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że w ogromnej mierze to właśnie dzięki niemu polski czytelnik może czytać w oryginale dzieła takich twórców jak nobliści Kenzaburō Ōe czy Yasunari Kawabata oraz poznać całą paletę innych wybitnych japońskich autorów, wśród których warto wymienić choćby Kōbō Abe, Ryūnosuke Akutagawę, Jun'ichirō Tanizakiego, Sōsekiego Natsume, Masujiego Ibuse, Endō Shūsaku, Osamu Dazai czy Yasushiego Inoue. Jak jednak wyglądała epoka przed Melanowiczem? W jaki sposób słyszalny był głos młodej Japonii? Jak radziło sobie wydawnictwo, które od początku swojego istnienia przejawiało inklinacje do bycia przewodnikiem po obszarach humanistyki oraz literatury pięknej. Odpowiedź jest dość prosta i oczywista – PIW musiał zadowalać się tłumaczeniami z innych, zdecydowanie mniej orientalnych języków. Przekład przekładu to zawsze ogromne ryzyko zagubienia ducha oryginalnego dzieła po drodze, ale mimo wszystko uważam, że takie prace także zasługują na czytelniczą uwagę. Świadczy o tym najlepiej jedno z wielu dzieci PIW-u, książka zatytułowana Irys. Opowiadania japońskie, z którą niedawno miałem przyjemność się zetknąć.

piątek, 9 stycznia 2015

Spadkobiercy Krzyżowców i Napoleona



Od kilku godzin media podają, iż w odpowiedzi na islamskie zamachy terrorystyczne władze francuskie nakazały... Nie zamknięcie szkół islamskich, czy meczetów, a... sklepów żydowskich w Paryżu! Swoją drogą ciekawe, jakie były podstawy prawne tej decyzji. Wszak państwa unijne są państwami prawa, a to zabrania różnicować ludzi (i sklepy) według wiary.

Genialna strategia. Mam nadzieję, że będą konsekwentni i najpóźniej jutro dojdą do wniosku, iż jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zamknięcie wszystkich niewiernych we Francji w obozach koncentracyjnych. To najłatwiejszy i zarazem jedyny sposób, by skutecznie oddzielić muzułmanów od niewiernych i w ten sposób zapewnić tym ostatnim bezpieczeństwo przed islamskim terroryzmem.

Swoją drogą, co to za terroryzm, skoro zamachowcy ze strony islamskiej nazywają się żołnierzami (bojownikami) Allacha, a swoją działalność Świętą Wojną. Co muszą zrobić, by w końcu druga (nasza) strona uznała, że to jednak wojna?

czwartek, 8 stycznia 2015

Szariat w Polsce?



Nie tak dawno pisałem o prześwietnej książce Diany West Wielkie kłamstwa Ameryki przestrzegającej przed islamem i ukazującej analogie między nim a komunizmem. W obu przypadkach w doktrynie zapisana jest konieczność zdobycia hegemonii nad światem i w obu kamuflowana jest ona pod maską miłującej pokój ideologii.


Cele ich agresji, czyli społeczeństwa Zachodu, są pełne pożytecznych idiotów, inspirowanych przez agentów wpływu, którzy próbują udowadniać, że żadnej nienawiści nie ma. Wczoraj miała miejsce spektakularna rzeź w Paryskiej redakcji, której jedynym podłożem były przekonania religijne. W dodatku nie była to żadna zbrodnia w afekcie spowodowanym niedawną obrazą religijną, gdyż bezpośredni pretekst, czyli opublikowanie karykatur Mahometa, miało miejsce rok temu. Była to więc zbrodnia przemyślana, z pełną premedytacją. W dodatku zbrodnia na filarze zachodniej demokracji, czyli wolnej prasie. I co?

środa, 7 stycznia 2015

Lekarze i mechanicy






Nie-porozumienie Zielonogórskie natchnęło mnie do następującej refleksji:



Czym się różni mechanik samochodowy od lekarza?


Mechanicy w trakcie nauki zawodu, w przeciwieństwie do lekarzy, nie mają przedmiotu typu Etyka mechaniczna z elementami filozofii mechaniki, a lekarze mają jako przedmiot obowiązkowy Etykę lekarską z elementami filozofii medycyny.




piątek, 2 stycznia 2015

W poszukiwaniu korzeni wielkich mistrzów

Siedmiu szaleńców

Roberto Arlt

Tytuł oryginału: Los siete locos
Tłumaczenie: Rajmund Kalicki
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 240
 
 
 
 
Literatura to cudowna sieć naczyń połączonych. Wynika to prostego z faktu, że dla wielu pisarzy fundamentalnym zajęciem, oprócz pisania rzecz jasna, jest lektura dzieł innych artystów. Stąd dany warsztat literacki formuje się poprzez swoistą dyfuzję – przenikanie zalążków idei, elementów techniki czy cząstek kluczowych zagadnień. Fascynująca jest sama możliwość śledzenia wpływu jednego z autorów na płody innego – występująca delikatna siateczka powiązań, pępowina myśli znakomicie uzmysławiają jak ważną rolę może odgrywać mentor czy idol, na którym stara się wzorować początkujący twórca. Niedawno za sprawą powieści Siedmiu szaleńców, miałem sposobność poznać prozę Roberto Arlta, który odcisnął piętno na dziełach takich mistrzów jak Ernesto Sábato czy Julio Cortázar.