poniedziałek, 12 października 2015

Najlepsza inwestycja



Gdybym zainwestował tysiąc euro w akcje Apple na początku 2012 roku (pisane najpóźniej w 2013, przyp. A.V.), teraz miałbym tysiąc sześćset siedemdziesiąt. Nieźle. Lecz gdybym zainwestował tysiąc euro w kokainę na początku 2012 roku, teraz miałbym sto osiemdziesiąt dwa tysiące: sto razy więcej, niż inwestując w najlepsze papiery wartościowe w roku!

2 komentarze:

  1. Z tym się nie zgadzam, podobnie jak z większością wyliczeń tego rodzaju. Owszem, zasada jest taka - za kilo w dżungli płacisz tysiąc dolarów, za kilo w Europie zachodniej dziesięć tysięcy, kiedy decydujesz się na detal jeszcze więcej, oczywiście musisz też pomieszać, więc wychodzi mniej więcej tyle w jakieś pół roku. Autor cytatu nie uwzględnia jednak tego, o czym zazwyczaj maklerzy jednak starają się czasem mówić - wielokrotność szybkiego zysku jest powiązana z ryzykiem w postępie geometrycznym. I nie mówię tutaj o kilku latach więzienia w razie złapania przez władze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że cytat nie oddaje pełni tematu, wybrałem go w celu zainteresowania tą książką i problem. Prawda jest jednak nawet bardziej skomplikowana, niż napisałeś, i zależnie od perspektywy przybiera całkiem różne postacie.

      Pierwsze nagięcie rzeczywistości w tym cytacie, to zderzenie w nim różnych rodzajów inwestowania - biernego i biznesowego. Kupując akcje, tutaj Apple, nie robisz już potem nic poza czekaniem na optymalny do sprzedaży moment. Inwestując w kokę wchodzisz w układy z których wyjść trudno, no i włączasz się do biznesu, którego trzeba aktywnie pilnować.

      Co do ryzyka, paradoksalnie, wcale nie jest tak na korzyść giełdy. Fakt, w narkobiznesie znacznie częściej ryzykuje się życie niż na giełdzie, w dodatku bardzo bezpośrednio, jednak z drugiej strony zysk z koki jest dużo pewniejszy i dużo większy niż z giełdy. Dla kogoś, dla kogo szybka i wielka kasa jest priorytetem, wybór na korzyść narkotyków jest racjonalny.

      Najciekawsze, że te dwa światy ostatnio zaczynają się przenikać, a największymi pralniami pieniędzy z narkobiznesu są... wielkie i szanowane instytucje finansowe. Sprawia to, że zamiast pytać, czy warto inwestować w biznesy powiązane z narkotykami, należy pytać, na której gałęzi wielkiego drzewa narkobiznesu należy przysiąść.

      Fakt, że prawie każdy dolar nosi ślady narkotyków, jest wielce znaczący, ale dla mnie najciekawszym, najbardziej obrazowym ukazaniem atrakcyjności finansowej narkobiznesu była akcja, w czasie której prawie nowy samolot pasażerski zakupiono tylko w celu jednego lotu, a po rozładowaniu spalono, by nie zostawić śladów. Sprawców oczywiście nie znaleziono. Szczegóły w książce 

      No i ani giełda, ani koka, nie są dobrą drogą dla uczciwych ludzi pragnących solidności i stabilizacji. A skoro już ryzykować... ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)