sobota, 29 listopada 2014

O przyszłości zakrytej



Nieświadomość przyszłości to istna łaska boska. Inaczej większość z nas już by się powiesiła.

Åke Edwardson Park Marconiego

13 komentarzy:

  1. Bardzo lubię te Twoje cytaty:) Są takie prawdziwe:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Szkoda tylko, że cytat przed wyjęciem z szerszego kontekstu niesie więcej, niż po.

      Usuń
  2. Niezły cytat. Bardzo prawdziwy i lepiej żeby się nie sprawdzał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic dodać, nic ująć :) Może w nie aż tak drastycznej wersji, ale rzeczywiście najgorsza prawda jest lepsza od niepewności, która wyzwala stres...
    Trzymajcie się mocno i cieplutko :)

    PS Dawno mnie tu nie było, ale masz zawsze trafne spostrzeżenia :) Tak, tak - zaraz powiesz, że nie jesteś ich autorem, ale to Ty wybierasz te cytaty, a mnie jakoś szczególnie teraz się on podoba... Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszamy częściej :) Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja dla odmiany nie uważam, by w tym cytacie tkwiła wielka prawda. Wszyscy ludzie wiedzą przecież, że kiedyś umrą, dlaczego więc poznawszy przyszłość mieliby się wieszać? Nawet jeżeli dowiedzieliby się, że czeka ich coś potwornego, zaraz zaczęliby wmawiać w siebie, że to nieprawda. Nieodłączną częścią ludzkiej natury jest życie złudzeniami i ignorowanie niewygodnych, niepokojących prawd.
    Już nie wspomnę o fakcie, że dla większości ludzi samobójstwo wydaje się rzeczą odrażającą - wystarczy poobserwować, z jaką zajadłością zabrania się sparaliżowanym prawa do eutanazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No - nie zgodzę się z Tobą. Większość ludzi, nawet tych zarzekających się, że „każdy, ale nie oni” są potencjalnymi samobójcami, podobnie jak większość jest zdolna do zabójstwa. Zwłaszcza dotyczy to tych, którzy uważają, że nie są zdolni, gdyż oni nie zastanawiają się dlaczego takie rzeczy się dzieją.

      Fakt, że większość ludzi nie zabija (siebie ani innych) wynika głównie z tego, że nie znaleźli się w warunkach, które wywołują takie działania.

      Jak czuli są ludzie na szeroko pojęte środowisko i czynniki zewnętrzne pokazują statystyki jawnych i ukrytych samobójstw wyraźnie ukazujące choćby korelację między samobójstwami znanych osób i ilością samobójstw w społeczności, w której przemieszcza się informacja o takim fakcie.

      Usuń
    2. Słowa z ostatniego akapitu dowodzą według mnie tylko tego, że samobójstwa są "zaraźliwe", ale "zarażają się" nimi tylko osoby, które już wcześniej o tym myślały.
      Ze słowami z drugiego akapitu zgadzam się, nadal jednak nie rozumiem, dlaczego uważasz, że znajomość przyszłości stworzyłaby warunki, które "wywołałyby takie działania". Więźniowie obozów zagłady wiedzieli, że czeka ich straszliwie bolesna śmierć w krematorium, a mimo to niewielu decydowało się na samobójstwo.

      Usuń
    3. Wydaje mi się, ze nie zauważasz różnicy między poznaniem a przewidywaniem przyszłości. Więźniowie obozów nie znali przyszłości. Przewidywali ją, ale jej nie znali. Przewidywali, że większość z nich umrze (słusznie), ale łudzili się (przewidywali), że nielicznym uda się ocaleć (również słusznie).

      Wyobraź sobie mecz piłki nożnej, którego wynik jest znany przed rozpoczęciem ze 100% pewnością. Po ilu meczach zabrakłoby widzów i chętnych do gry? A co dopiero mówić o życiu...

      Usuń
    4. Jestem pewna, że gdyby przed kibicami i piłkarzami postawiono wybór: albo zostajecie na boisku, choć wynik meczu jest wam znany, albo się wieszacie, większość by jednak została.
      Różnicę zauważam, tylko nie rozumiem, dlaczego poznanie przyszłości miałoby skłonić większość ludzi do samobójstwa. Moim zdaniem żyliby nadal.
      Chyba każde z nas pozostanie przy swoim zdaniu, ale miło się dyskutowało (pomimo makabrycznego tematu) :-)

      Usuń
    5. Może trochę za płytko sformułowałem to porównanie :) Może gdyby znali sam wynik meczu, to by jeszcze jakiś czas wytrzymali. Ale gdyby znali każde podanie, wynik każdej akcji, każdą straconą piłkę? I tak z każdym meczem?

      A co z nami? Ktoś wie, że dziecko, które się rodzi zostanie bandytą albo za trzy lata dostanie raka i umrze w mękach? Wie co ludzie odpowiedzą na jego post na blogu, co odpiszą na jego komentarz, itd. I choćby nie wiem co robił, i tak nie zrobi niczego innego, niż to, co jest znane jemu i innym. I nic nie można zmienić. Może by się zabijali z nudów? ;)

      Tak poważniej, to jeszcze inny aspekt mi się nasunął. Znajomość przyszłości jest możliwa tylko w wypadku zaakceptowania totalnego determinizmu, kompletnego braku wpływu człowieka na jego przyszłość. Przyjęcia, że choćby nie wiem co robił, to i tak wyjdzie na wersję przyszłości mu przeznaczoną. Taka rzeczywistość byłaby chyba nie do zniesienia. Nawet większość formalnych zwolenników determinizmu oszukuje się, że naprawdę tak nie jest - wszak próbują podejmować decyzje i zmieniać przyszłość.

      Wolę słowo rozmowa. Zmusza do myślenia, a nie trzeba się nawzajem przekonywać :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)